Czytania

Dz 1. 1 – 11;   Ef 1. 17 – 23

Mt 28. 16 – 20 

   Kazania

Leon Wielki – Kazanie LXXIV. 2 Kazanie na temat                                     Wniebowstąpienia Pańskiego

Wielki Katechizm świętego Bellarmina

 

Leon Wielki

        Najdrożsi! Nasze tajemnicze zbawienie, które Stwórca wszechświata wykupił ceną swojej krwi, realizowało się od dnia Jego narodzin aż do końca Jego męki poprzez dobrowolne upokorzenie. I choć w człowieczeństwie Chrystusa ujawniło się wiele znaków, które wskazywały na boskość Jego istoty, to Jego działalność świadczy w głównej mierze o prawdziwości Jego ludzkiej natury. Dopiero, kiedy po Jego cierpieniu zostały zerwane więzy śmierci, kiedy słabość stała się siłą, gdy śmiertelność została zamieniona na życie wieczne a hańba w chwałę, ukazuje się nam w pełni Jego boska natura. I tak jak w święto Wielkanocy radowaliśmy się ze Zmartwychwstania Pana, tak teraz radujemy się z powodu Jego triumfalnego wstąpienia do Nieba. Dzisiaj świętujemy dzień, w którym Chrystus wyniósł naszą ludzką naturę ponad wszystkie zastępy niebieskie, ponad wszystkie chóry anielskie i całą ich moc, mianowicie na tron swojego Ojca. Ta kolejność dzieł dokonanych przez Jezusa służy naszemu umocnieniu: bo czy skuteczność łaski bożej nie objawia się jeszcze bardziej, kiedy to, co musi budzić podziw, zostaje ukryte przed wzrokiem człowieka, a mimo to wiara nie zawodzi, nadzieja się nie chwieje a miłość nie stygnie. W tym też ukazuje się siła wielkich umysłów i oświeconych dusz, że potrafią uznać za prawdę to, czego fizycznie nie widzą, że tam kierują swoje myśli, gdzie nie sięgają ich zmysły. Dlatego Jezus nazywa błogosławionymi tych, którzy nie widzieli, a uwierzyli.

        Abyśmy mogli stać się uczestnikami tego błogosławieństwa, nasz Pan, Jezus Chrystus wstąpił do Nieba na oczach swoich uczniów, po tym, kiedy wydał wszystkie polecenia dotyczące głoszenia Ewangelii i tajemnicy Nowego Przymierza. Przestał być obecny w ciele, by pozostać po prawicy Ojca, aż do momentu, kiedy minie czas wyznaczony na pomnożenie dzieci Kościoła. Wtedy w tym samym ciele, w którym wstąpił do Nieba, przyjdzie powtórnie by sądzić żywych i umarłych. Ale to, co w naszym Zbawicielu było widzialne, po Wniebowstąpieniu pozostaje widzialne w sakramentach, by nasza wiara stała się silniejsza i bardziej zasłużona. Postrzeganie zmysłami jest zastąpione postrzeganiem umysłem; nauką, za którą mają podążać nasze serca. Zauważmy, że nawet święci uczniowie Jezusa byli przestraszeni po Jego męce i śmierci, nie wszystkim łatwo było uwierzyć w Jego zmartwychwstanie. Ukrywali się, choć byli umacniani wieloma cudami i fizyczną obecnością Chrystusa. Paradoksalnie, dopiero odejście Jezus do Nieba i zesłanie Ducha Świętego, staje się dla nich największym wzmocnieniem i przyczyną odwagi i radości, które weszły w miejsce zwątpienia i strachu. Ich spojrzenia kierują się teraz ku Temu, który teraz zasiada na boskim tronie. I nie muszą już Go widzieć oczami, by widzieć Go w duchu Tego, który nie oddalił się od Ojca, kiedy zstąpił na ziemię, ani po wstąpieniu do Nieba nie oddalił się od swoich uczniów. Po tym, jak Syn Człowieczy w wielkim blasku i chwale powrócił do majestatu Ojca, w cudowny sposób stał się nam bliższy jako Bóg, choć nie możemy Go pojmować zmysłami a jedynie duchem. Z tego powodu, po swoim Zmartwychwstaniu, kiedy zbliża się do Niego Maria Magdalena, która uosabia Kościół, Jezus mówi: „Nie dotykaj Mnie, bo jeszcze nie wstąpiłem do Ojca mojego” (J 20. 17). Znaczy to: „Nie chcę, abyś przychodziła do Mnie w ciele ani byś postrzegała Mnie swoimi zmysłami cielesnymi. Zachowuję dla ciebie coś wznioślejszego i przygotowuję coś większego. Kiedy wstąpię do Ojca, twój dotyk będzie doskonalszy i prawdziwszy, bo wtedy uchwycisz to, czego nie możesz dotknąć i uwierzysz w to, czego nie widzisz”.

        Kiedy uczniowie w zachwycie patrzyli na Pana wstępującego do Nieba, pojawiło się dwóch aniołów w lśniących szatach, którzy rzekli: „Mężowie galilejscy, czemu stoicie patrząc w niebo? Ten Jezus, który został od was wzięty do Nieba, przyjdzie tak samo, jak Go widzieliście wchodzącego do Nieba”. Tymi słowami wszystkie dzieci Kościoła zostały pouczone do wiary w to, że Jezus Chrystus powróci widzialnie w tym samym ciele, w jakim wstąpił do Nieba. Co więcej, nie powinno być żadnych wątpliwości co do tego, że wszystko jest poddane Temu, któremu aniołowie służą od samego początku Jego wcielenia. Anioł zwiastuje Maryi poczęcie Chrystusa, aniołowie głoszą pasterzom Narodziny Jezusa, świadczą o Zmartwychwstaniu Jezusa, tak teraz niezawodnie głoszą powtórne przyjście Jezusa jako sędziego. Radujmy się więc najdrożsi w duchu i weselmy się, szukajmy radości we wdzięczności wobec Boga i wznieśmy nasze spojrzenia tam, gdzie tronuje Chrystus. Naszych dusz, przeznaczonych dla Nieba, nie ściągajmy na dół naszymi ziemskimi życzeniami. To, co jest przeznaczone dla wieczności, nie wiążmy tym, co przemija. Krocząc drogą prawdy, nie dajmy się zatrzymywać różnym pokusom. Jako świadomi wierzący wiemy, że przez pewien czas jesteśmy jedynie gośćmi na ziemi. Jak powiedział święty Piotr: „Umiłowani, napominam was, abyście jako obcy i pielgrzymi, powstrzymywali się od cielesnych pragnień, które walczą przeciwko duszy” (1 P 2. 11). Ale pamiętajcie, że nic nie jest skuteczniejsze przeciwko zasadzkom złego duch niż łagodne miłosierdzie i hojna miłość, dzięki którym każdy grzech jest unikany bądź zwyciężany. Jednak by posiąść te cnoty, konieczne jest pozbyć się tego, co jest ich przeciwnością, mianowicie chciwości. Podejmijmy zatem walkę z tym zgubnym złem. Starajmy się o miłość chrześcijańską, bez której żadna cnota nie może rozwinąć swojego blasku, abyśmy tą drogą miłującego miłosierdzia, przez którą Chrystus zstąpił do nas, również mogli wstąpić do Niego, do Tego, któremu wraz z Ojcem i Duchem Świętym należne są cześć i chwała na wieki! Amen

 

Robert Bellarmin

        Dlaczego w Wyznaniu wiary (Skład apostolski) mówimy: „Siedzi po prawicy Boga, Ojca wszechmogącego”? Nie możemy przecież sądzić, że Bóg Ojciec jest po lewej stronie Syna, ani że Ojciec siedzi pośrodku, a Syn i Duch Święty odpowiednio po Jego prawej i lewej stronie. Bo tak jak Ojciec, tak i Syn i Duch Święty, zgodnie ze swoją boskością znajdują się wszędzie. Nie można też powiedzieć, że jeden stoi po prawej lub lewej stronie drugiego, w rozumieniu dosłownym, lecz raczej jako „stojący po prawej stronie”, co znaczy „posiadający równą wielkość, chwałę i majestat”, ponieważ ten, kto stoi obok kogoś, nie jest ani wyższy, ani niższy od tego drugiego. I aby uzasadnić taki sposób rozumienia, Pismo Święte w psalmie 110 (109) (Dixit Dominus Domino meo) raz mówi, że Syn zasiada po prawicy Ojca, a innym razem, że Ojciec stoi po prawicy Syna; w ten sposób daje nam do zrozumienia, że mają Oni taki sam majestat, jak już wspomnieliśmy. Tak więc Chrystus wstępujący do Nieba, wzniósł się ponad wszystkie chóry anielskie, ponad dusze świętych, które za sobą poprowadził, bo do samego tronu Boga Najwyższego i pozostał tam równy Jemu w chwale i majestacie.

         A czy Chrystus, będący jednocześnie Bogiem i człowiekiem, również jako człowiek siedzi po prawicy Ojca? Chrystus jako Bóg jest równy Ojcu, jako człowiek jest mniejszy od Ojca; ale chociaż Chrystus jest zarówno Bogiem i człowiekiem, to przecież nie ma dwóch różnych Chrystusów, jest tylko jeden Chrystus i jedna Druga Osoba Trójcy Świętej. Dlatego, gdy wyznaje się, że Jezus zasiada po prawicy Ojca, to należy to rozumieć także w kategorii Jego człowieczeństwa; Jego ciało i dusza znajdują się bowiem na tronie Boga, po prawicy Ojca, ale nie ze względu na godność ich człowieczeństwa, lecz przez ich zjednoczenie w Chrystusie, prawdziwym Synu Bożym.

        Aby to lepiej zrozumieć, posłużmy się przykładem. Wyobraźmy sobie króla w purpurze zasiadającego na tronie. Wszyscy książęta i inni mu poddani siedzą niżej od króla. Zatem sama purpura króla też znajduje się wyżej od jemu poddanych, bo znajduje się na miejscu króla, na samym jego tronie. Purpurowy płaszcz jednak sam w sobie nie posiada godności królewskiej, ale jest wywyższony, gdyż jest królewskim odzieniem. Dlatego też człowieczeństwo, ciało i dusza Chrystusa zostały wyniesione ponad chóry anielskie, na sam boski tron, ale nie przez godność istoty ludzkiej, lecz przez jej zjednoczenie z Bogiem; nie tylko jak szata z królem, ale o wiele ściślej, poprzez jedność osób Jezusa człowieka i Jezusa Boga.