Czytania

Iz 60. 1 – 6 ;     Ef 3. 2 – 3 ;    Mt 2. 1 – 12  

   Kazania

Jan Chryzostom – Komentarz do Ewangelii św. Mateusza

Tomasz z Akwinu – Catena aurea

Maria z Agredy – Mistyczne Miasto Boże





Jan Chryzostom – Mt 2. 3, 7

Gdy Herod to usłyszał, przestraszył się, a z nim cała Jerozolima

        Herod miał powody do obaw; był królem, obawiał się o siebie i o przyszłość swoich dzieci. Ale dlaczego Jerozolima? Prorocy od dawna przepowiadali, że Nowonarodzony będzie ich Zbawicielem, ich dobroczyńcą, ich wybawicielem. Więc dlaczego byli przestraszeni? Bo mieli takie samo nastawienie jak ich ojcowie, którzy odwrócili się od Boga i Jego darów. Zauważmy w tym miejscu jak precyzyjni byli prorocy. Dużo wcześniej Izajasz powiedział: „Bo wszelki, gwałtem zdobyty łup, wszelki płaszcz zbroczony krwią pójdzie na strawę dla ognia. Albowiem Dziecię się nam narodziło, Syn został nam dany” (Iz 9. 5 – 6). Mimo strachu, nie poszli za mędrcami, nie pragną zobaczyć co się wydarzyło. Nawet Herod nie wysłał nikogo za nimi. Byli oni wówczas najbardziej aroganckimi, wyniosłymi, ale i lekkomyślnymi spośród wszystkich ludzi. Powinni byli się chwalić, że ten przedwieczny król urodził się właśnie pośród nich. Nie pomogło nawet to, że do tego nowego władcy przybywają królowie innych krajów, by oddać mu pokłon. Nawet znaki na niebie ich nie poruszyły. Gdyby nawet nie znali proroctw, powinni byli zadać sobie pytanie: Skoro władcy drżą przy narodzinach naszego króla, to jak będą mu posłuszni, kiedy będzie dorosły? Ale nic ich nie porusza. Byli tak obojętni, a jednocześnie pełni obaw. Te wady musimy zatem starannie wykorzenić z naszych dusz. Widzimy po tym, że w Izraelu już nie chciano Mesjasza. Przyzwyczaili się do swoich grzechów. Byli zadowoleni z życia jakie prowadzili i nie chcieli, by się to zmieniło.

Wtedy Herod przywołał potajemnie mędrców i wypytał ich dokładnie o czas ukazania się gwiazdy

        Zobaczmy, jak ze strachu i nienawiści zaślepionym stał się Herod. Gdyby wierzył w pisma i uczonym zrozumiałby, że jego planu nie uda mu się zrealizować. Gdyby jednak w to nie wierzył, nie powinien był się czegokolwiek obawiać ani snuć morderczych planów. Dowodem jego naiwności jest także to, że oczekiwał od mędrców lojalności większej wobec niego, niż wobec nowonarodzonego dziecka, dla którego przebyli tak długą drogę. Widzimy też jego diabelską podstępność. Herod nie pyta o czas narodzin dziecka, lecz o czas ukazania się gwiazdy, by nie zdradzać swych zamiarów.

Uważam (Chryzostom), że gwiazda pojawiła się na długo przedtem. Ponieważ mędrcy musieli sporo czasu spędzić w podróży, gwiazda ukazała im się znacznie wcześniej, aby być w Betlejem krótko po narodzinach, kiedy Dziecię było jeszcze w pieluszkach. Zatem nie powinno dziwić, że Herod postanowił zabić chłopców w wieku dwóch lat i młodsze. W gniewie i strachu wyznaczył szersze granice czasowe dla większej gwarancji, że to Dziecko mu nie umknie

Tomasz z Akwinu – Mt 2. 10 – 12

Ujrzawszy gwiazdę bardzo się uradowali

        Zauważmy, że Ewangeliście nie wystarczyło napisać „uradowali się”, ale dodaje niezmiernie (bardzo). Byli uradowani, bo ich oczekiwania nie zostały zawiedzione, ale co więcej, to co zobaczyli przerosło ich oczekiwania. Pamiętajmy, że najpierw trzej królowie udali się do Jerozolimy, miasta królewskiego, gdzie doznali rozczarowania, gdyż tam o Nowonarodzonym królu nikt nie słyszał. Dlatego tym większa była ich radość, kiedy w końcu odnaleźli nowego króla. Dzięki znakowi gwiazdy domyślali się, że godność Nowonarodzonego będzie przewyższać przepych wszystkich ziemskich królów.

Weszli do domu i znaleźli Dziecię z Maryją, matką Jego. Upadli na twarz i oddali Mu pokłon. I otworzywszy swe skarby ofiarowali Mu dary: Złoto, kadzidło i mirrę

        Nie przyozdobiona diademem, nie w złotym łóżku, ledwie odziana w suknię. Gdyby szukali ziemskiego króla pewnie byliby raczej zdziwieni, może zawiedzeni, ale nie uradowani, tym bardziej po tak dalekiej podróży. Ponieważ jednak szukali króla niebiańskiego, to choć nie znaleźli w Nim nic królewskiego, to zadowolili się świadectwem gwiazdy, a ich oczy uradował widok dziecka. Za sprawą Ducha Bożego, który otwarł im serca, upadli przed Jezusem i oddali Mu pokłon. Zobaczyli człowieka a czcili Boga. Choć w krajach arabskich nie brakowało złota, czy wszelkich przypraw, to jednak ich dary są bardzo tajemnicze. Złoto bowiem należało się królowi, kadzidło było używane podczas nabożeństw, a mirra służyła do balsamowania zwłok. Zatem złoto ofiarowali wielkiemu królowi, kadzidło Bogu, a mirrę Barankowi ofiarnemu za zbawienie świata. Należy zwrócić uwagę, że nie przynieśli oni każdy z osobna złota, kadzidła i mirry, lecz każdy z nich ofiarował te trzy dary, i tym samym każdy z nich głosi Chrystusa Bogiem, człowiekiem i Zbawicielem.

Dary te można interpretować jeszcze inaczej. Złoto bowiem oznacza mądrość. Jak pisze Salomon: „Pożądany skarb spoczywa w ustach mędrca”. Kadzidło, które pali się dla Boga, wyraża modlitwę, za słowami: „Moja modlitwa wznosi się jak kadzidło przed Twoim obliczem” (Ps 141). Mirra oznacza zaś umartwianie ciała. Zatem Nowonarodzonemu królowi zanosimy złoto, kiedy promieniujemy przed Jego obliczem w niebiańskiej mądrości. Kadzidło ofiarujemy, kiedy w żarliwej modlitwie spalamy ludzkie pragnienia i myśli, a przez to roznosimy przed Bogiem przyjemny zapach. Mirrę ofiarujemy, gdy poprzez wstrzemięźliwość zabijamy grzechy ciała.

Trzej królowie wskazują na jeszcze jeden aspekt. Symbolizują oni bowiem pogan pochodzących z trzech kontynentów, można by powiedzieć całą ludzkość. Otwierając swoje skarby otwierają swoje serca na wiarę. Przynosząc trzy dary wskazują na wiarę w Trójcę Świętą.

A otrzymawszy we śnie nakaz, żeby nie wracali do Heroda, inną drogą wrócili do swojej ojczyzny

        Mędrcy przekazują nam coś wielkiego w tym, że powrócili do ojczyzny inną drogą. Naszą ojczyzną jest bowiem Królestwo Niebieskie, do której, po poznaniu Chrystusa, nie powinniśmy wracać tą samą drogą co dotychczas. (Zauważmy, że królowie (mędrcy) mają do ojczyzny wracać, a nie do niej się udawać. Podobnie my, do Nieba wracamy, innych mamy nawracać itd.). Bowiem od naszej ojczyzny oddalamy się przez pychę, nieposłuszeństwo, dążenie do tego co zmysłowe. Do niej wracamy przez łzy, posłuszeństwo, przez wstrzemięźliwość. Też nie było już możliwe, aby ci, którzy przyszli do Chrystusa od Heroda, wrócili do Heroda. Ci bowiem, którzy opuszczają Chrystusa, i przez grzech wracają do diabła, przez pokutę znowu wracają do Pana. Bo kogoś, kto postępuje w niewinności i nie wie czym jest zło, łatwiej jest zwieść. Kto jednak doświadczył zła, i przypomni sobie utracone w ten sposób dobro, ze skruszonym sercem powraca do Boga. Ale gdy ktoś porzuci diabła i powróci do Jezusa, nie tak prędko porzuci dobro, bo będzie pamiętał doświadczone zło.

Maria z Agredy – wybrane fragmenty

        Ci trzej królowie, którzy przyszli do Betlejem, pochodzili z Persji, Arabii i krainy Saby (Afryka). Kraje te leżały na wschód od Palestyny, dlatego są oni nazywani królami bądź mędrcami ze wschodu. Ich przybycie zapowiadali już Dawid w psalmie 72, słowami: „Królowie Tarszisz i wysp przyniosą dary, królowie Szeby i Saby złożą daninę”, oraz Balaam w Księdze Liczb 23: „Widzę go, lecz jeszcze nie teraz, dostrzegam go, ale nie z bliska; wschodzi gwiazda z Jakuba, a z Izraela podnosi się berło”.

Byli oni bardzo biegli w naukach przyrodniczych i oczytani w pismach starotestamentowych. Z tego też powodu nazywani są także mędrcami. Dzięki znajomości Pisma Świętego i rozmowom z różnymi hebrajczykami, doszli do pewnej wiary w przyjście Mesjasza. (Stało się tak za sprawą niewoli Izraelitów w Egipcie, Babilonii i Persji)

Anioł uformował z powietrza gwiazdę, która świeciła bardzo mocno, lecz nie była tak duża jak gwiazdy na niebie. Nie wznosiła się ona wysoko, służyła tylko do wskazania drogi do Betlejem i do wskazania groty, w której przebywała Święta Rodzina. Jej blask był szczególny, inny niż pozostałych gwiazd. W nocy świeciła jak jasno płonąca pochodnia, a w dzień także była widoczna i ukazywała się podobnie jak księżyc za dnia. Kiedy przybyli do Jerozolimy gwiazda zniknęła. Przypuszczali wtedy, że właśnie tutaj znajdą Jezusa. Weszli zatem do miasta i zapytali: „Gdzie jest nowonarodzony król żydowski? Ujrzeliśmy bowiem Jego gwiazdę na wschodzie i przybyliśmy oddać mu pokłon”. (Widać, że królowie mówią tu o znaku, jakim było rzadkie, ale naturalne zjawisko astronomiczne, najprawdopodobniej w konstelacji Ryb, która była utożsamiana z Izraelem, które było już widoczne dużo wcześniej, inaczej nie mogliby iść ze wschodu na zachód podążając za gwiazdą na wschodzie.). Wieść ta dotarła do Heroda, który był uważany przez Żydów za uzurpatora. Kiedy usłyszał o narodzinach prawowitego króla bardzo się przeraził, dlatego wypytywał uczonych w piśmie o przyszłego króla Izraela.

Zwróćmy jeszcze uwagę na to, że Herod wypytuje o czas pojawienia się gwiazdy (nie tej betlejemskiej). Dlatego ta naturalna gwiazda bądź zjawisko astronomiczne musiało mieć miejsce odpowiednio wcześniej, ponieważ kazał zabić wszystkich chłopców do drugiego roku życia. (Na tej podstawie widzimy, że gwiazda na wschodzie to raczej zjawisko astronomiczne widzialne dla wszystkich, ale tylko ludzie obeznani w astronomii zaobserwowali na niebie coś wyjątkowego. Niektórzy uważają, że była to koniunkcja Jowisza, Saturna i Marsa w konstelacji Ryb, co miało zapowiadać nowe panowanie w Izraelu).

Dodaj komentarz