Czytania

Wj 34. 4 – 6, 8 – 9;   2 Kor 13. 11 – 13

J 3. 16 – 18 

   Kazania

Augustyn z Hippony – Traktaty do Ewangelii św. Jana

Hildegarda z Bingen – Liber Scivias

Leon Wielki – Sermo LXXVII

 

Augustyn – J 3. 14 – 18

I jak Mojżesz wywyższył węża na pustyni, tak musi być wywyższony Syn Człowieczy, aby każdy, kto w Niego wierzy, nie zginął, ale miał życie wieczne

        Jezus wziął śmierć na siebie i powiesił ją na krzyżu, i właśnie przez śmierć zostaliśmy od śmierci uwolnieni. Zapowiedzią tego było przytoczone wydarzenie ze Starego Testamentu (Lb 21). Wielka tajemnica; ci, którzy ją czytali, znają ją. A ci, którzy nie czytali lub po przeczytaniu czy usłyszeniu zapomnieli, niech jeszcze raz posłuchają. Lud Izraela leżał na pustyni po ukąszeniach węży, w ramach kary za sprzeciwianie się Bogu, tak że wielka liczba Izraelitów zmarła. Następnie została objawiona wielka tajemnica przyszłego wydarzenia; Pan sam zaświadcza, że nikt nie może jej wyjaśnić inaczej niż tak, jak objawia ją sama Prawda o sobie. Mojżesz otrzymał bowiem polecenie od Pana, aby sporządził węża miedzianego i powiesił go na wysokim palu; miał także pouczyć Izraelitów, że każdy ukąszony, który spojrzy na tego węża, zostanie uzdrowiony. Czym są kąsające węże? To grzechy wynikające ze śmiertelności ciała. Czym jest podniesiony wąż? To śmierć Pana na krzyżu. Ponieważ śmierć pochodzi od węża, została ona przedstawiona w postaci węża. Ukąszenie węża jest śmiertelne, śmierć Chrystusa daje życie. Na sporządzonego węża należało spojrzeć i od tego momentu ukąszenie węża miało stracić swoją moc. Co to jest? Należy spojrzeć na śmierć, aby ta stała się bezradną. Ale na czyją śmierć? Na śmierć życia, jakkolwiek to brzmi. Ale czy Chrystus nie jest życiem? A przecież Jezus umarł na krzyżu. Ale w śmierci Chrystusa „zmarła” śmierć, ponieważ życie, które zostało zabite, zabiło śmierć; pełnia życia pochłonęła śmierć; swoim ciałem Chrystus pokonał śmierć. Teraz zobaczmy, co należy robić, by zostać uzdrowionym z grzechu; musimy spojrzeć w wierze na Jezusa ukrzyżowanego, Jego śmierć, wtedy zostaniemy uzdrowieni z ukąszeń grzechów.

Bo nie posłał Bóg swego Syna na świat, aby świat osądził, lecz aby świat został przez Niego zbawiony

Kto w Niego wierzy, nie będzie sądzony; kto zaś nie wierzy, już jest osądzony

        Jedyną przyczyną przyjścia Pana na świat było jego zbawienie. Możemy to przyrównać do lekarza. Ten przychodzi, aby leczyć. Lecz ci, którzy nie stosują się do jego zaleceń, sami sobie szkodzą. Zbawiciel przyszedł na świat. Został nazwany Zbawicielem świata, ponieważ przyszedł, by świat uzdrowić. Jeśli nie pozwolisz Mu się uzdrowić, sam siebie osądzisz. Ale wielu ludzi leniwych, przytłoczonych ogromem grzechów, nadużywa Bożego miłosierdzia i mówi: nie ma piekła, nie ma kary, Bóg wszystkie grzechy odpuszcza, Jezus za wszystko zadośćuczynił. Ale zwróćmy uwagę, że są dwa przyjścia Pana na ziemię. Jedno już nastąpiło, i nie po to, by sądzić, ale by wybaczyć. Ale drugie przyjście będzie nie po to by odpuścić, lecz aby osądzić. Za pierwszym razem Jezus przynosi odpuszczenie grzechów przez chrzest i pokutę. Gdyby tego nie uczynił wszystko byłoby stracone. Wszyscy bowiem byli grzesznikami i wszyscy potrzebowali łaski Bożej. Dlatego aby nikt nie sądził, że może grzeszyć bezkarnie, Pan dodaje: „już jest osądzony”. Widzimy, że sąd ostateczny jeszcze nie nadszedł, ale ten już się odbył. Pan bowiem zna swoich, zna tych, którzy wytrwają by otrzymać koronę jak i tych, którzy pójdą do ognia, zna pszenicę i zna plewy na swoim klepisku, zna ziarno i kąkol.

 

Hildegarda z Bingen – Tom 2. Wizja druga

Potem ujrzałam niezwykle jasne światło, a w nim szafirową postać człowieka, która cała promieniowała łagodnym, czerwonym ogniem. I to jasne światło całkowicie przeniknęło ten czerwony ogień, a czerwony ogień całkowicie przeniknął to jasne światło, a jasne światło i czerwony ogień całkowicie przeniknęły postać człowieka tak, że w swej istocie byli jednym światłem w jednej sile ich mocy.

I znowu usłyszałam to samo żyjące światło mówiące do mnie:

        1. Taki jest cel tej boskiej tajemnicy: jasno dostrzec i zrozumieć czym jest pełnia, której początku nikt nie widział, której przenikająca moc nigdy nie słabnie, lecz sama jest źródłem wszystkich strumieni mocy. Bo gdyby Pan nie był przepełniony własną siłą życia czym byłyby Jego dzieła? Oczywiście niczym. I dlatego po doskonałych dziełach rozpoznajemy, kto jest ich twórcą.

        2. Dlatego widzisz światło o niezwykłej jasności; światło to, pozbawione wszelkiej skazy oszustwa, kłamstwa czy jakiegokolwiek braku oznacza Ojca. Szafirowa postać człowieka, bez skazy zatwardziałości, zazdrości i złośliwości oznacza Syna, który przed wszelkim czasem, według swej boskości narodził się z Ojca, ale później, w czasie swego człowieczeństwa, na ziemi przyjął ciało. Łagodny czerwony ogień, bez wszelkiej skazy oschłości, śmiertelności i ciemności oznacza Ducha Świętego, przez którego jednorodzony Syn Boży przyjął ciało z Dziewicy Maryi i wylał światło prawdziwej chwały na świat. Obraz przenikający postać człowieka oraz siebie nawzajem światła i ognia oznaczają: Bóg Ojciec, który reprezentuje najwyższą sprawiedliwość, ale nie jest oddzielony od Syna i Ducha, a Duch Święty, który rozpala ludzkie serca wierzących, ale nie jest oddzielony od Ojca ani Syna oraz Syn, który jest pełnią wszelkiej płodności, ale nie jest oddzielony od Ojca i Ducha, są niepodzielni w majestacie swojej Boskości. Ponieważ Ojciec nie jest bez Syna ani Syn bez Ojca i ani Ojciec ani Syn nie są bez Ducha Świętego jak i Duch Święty bez Ojca i Syna. W ten sposób te trzy osoby w swej istocie stanowią jednego Boga, w jednym i nienaruszalnym Boskim majestacie, a jedność Boskości żyje niepodzielnie w tych trzech osobach; ponieważ Boskości nie da się podzielić i zawsze pozostaje niezmienna i nienaruszona. Ale Ojciec objawia się przez Syna, Syn poprzez powstanie stworzenia a Duch Święty przez wcielenie Syna. Dlaczego? Bo Ojciec zrodził Syna przed wszelkim czasem; Syn jest tym, przez którego wszystko zostało stworzone przez Ojca na początku stworzenia; Duch Święty jest tym, który w postaci gołębicy ukazał się przy chrzcie Syna Bożego.

        3. Człowiek nigdy nie powinien zapominać, aby Mnie, jedynego Boga zawsze wzywać w tych trzech Osobach; dlatego objawiłem się człowiekowi, aby jego miłość do Mnie płonęła żarliwiej, bo z miłości do człowieka posłałem swego jedynego Syna na świat, o czym świadczy mój umiłowany Jan.

        6. Z Bogiem w trzech Osobach jest podobnie jak z płomieniem, który posiada trzy moce. Płomień bowiem składa się z jasnego blasku, purpurowej siły wigoru oraz palącego żaru. Dlatego jasny blask możemy utożsamiać z Ojcem, który w swojej ojcowskiej dobroci rozciąga swoją chwałę nad wierzącymi; purpurowa żywotność, która pokazuje moc ukrytą w płomieniu oznacza Syna, który przyjął ciało z Dziewicy i przez którego Bóg sam się objawił. Palący żar wskazuje na Ducha Świętego, który rozpala nasze serca. Gdyby jednak zabrakło blasku lub żywotności albo żaru, to nie byłoby płomienia. Widać więc, że choć rozróżniamy trzy moce płomienia, to nie istnieją one bez siebie, tylko razem stanowią jeden płomień.

        7. Podobnie jest ze słowem. Słowo zawiera bowiem dźwięk, treść oraz powietrze. Dzięki brzmieniu wyrazy są słyszalne, a dzięki powietrzu są one noszone i kierowane do słuchającego. W głosie możemy rozpoznać Ojca, który w swojej niewypowiedzianej mocy wszystko objawia przez Syna, który jest Słowem zrodzonym przez Ojca, a powietrze (oddech) jest jak Duch Święty. Bez głosu niczego nie można usłyszeć, więc i słowa stracą swą moc, podobnie jak bez oddechu nie można niczego wypowiedzieć. Podobnie jest z Trójcą Świętą, jest nierozdzielna i działają zgodnie w jedności.

Leon Wielki – 3 Kazanie na Święto Zesłania Ducha Świętego

        Umiłowani! Dzisiejsze święto, obchodzone z wielką czcią na całym świecie, poświęcone jest przyjściu Ducha Świętego, który pięćdziesiątego dnia po Zmartwychwstaniu Pana zstąpił na apostołów i rzesze wiernych, zgodnie z Jego obietnicą. Duch Święty nie chciał przez to ustanowić swoich mieszkań w ludzkich duszach dopiero teraz, lecz bardziej rozpalić i przeniknąć miłością serca, które już do Niego należą. Jego łaski popłynęły obficiej, choć nie po raz pierwszy. I choć Jego dobroć stała się teraz większa, to nie była czymś nowym. Nigdy bowiem majestat Ducha Świętego nie był oddzielony od wszechmocy Ojca i Syna. Całe działanie Boga w świecie są przejawem troski całej Trójcy Świętej. Jest Ona zjednoczona w swej przebaczającej łaskawości, zjednoczona w swej surowej sprawiedliwości. Tam, gdzie jest taka sama wola, tam nie ma oddzielnego działania. To co oświeca Ojciec, oświeca również i Syn i Duch Święty. Ponieważ jednak osoba „posłanego” różni się od osoby „posyłającego” lub „obiecującego”, objawia się nam przez to zarówno jedność jak i Trójca. Widać po tym, że choć Ich natura jest taka sama, to żadna z Nich nie istnieje sama dla siebie, że jedność Ich istoty nie implikuje jedności osoby.

        Jeśli chcemy wyrobić sobie pogląd o tym, w co powinniśmy wierzyć odnośnie Ojca, Syna i Ducha Świętego, musimy pozbyć się z naszych umysłów wszelkich myśli o jakichkolwiek formach rzeczy widzialnych, o różnicach wieku jakie są wśród istot przemijających, o wszystkim, co jest materialne w miejscach i ciałach. Wszystko co rozciąga się w przestrzeni, co ma swój koniec, co nie jest trwałe i wszechobecne, co nie pozostaje niezmienne, musi zostać wykluczone. Nasze rozważanie nad boskością Trójcy Świętej nie powinno prowadzić do rozróżnienia Osób ani do Ich hierarchizowania. Bezbożnością jest przedkładanie Ojca nad Jego Jednorodzonego Syna, tak samo jak umniejszanie chwały Syna jest obrazą dla Ojca. Jeśli odmówilibyśmy czegokolwiek jednej z Osób Trójcy, odmówilibyśmy każdej z Nich.