Czytania
Pwt 8. 2 – 3, 14 – 16; 1 Kor 10. 16 – 17
J 6. 51 – 58
Kazania
Augustyn z Hippony – Traktaty do Ewangelii św. Jana
Jan Chryzostom – Homilie do I listu św. Pawła do Koryntian
Augustyn – J 6. 51
Chlebem, który Ja dam, jest moje ciało za życie świata
Wierzący znają ciało Chrystusa, jeśli nie zaniedbują bycia ciałem Chrystusa. Powinni stać się ciałem Chrystusa, jeśli chcą żyć duchem Chrystusa. Bowiem duchem Chrystusa żyje tylko Ciało Chrystusa. Zrozumcie bracia moi, co teraz powiedziałem. Jako człowiek masz ducha i ciało. Przez ducha rozumiem to, co nazywa się duszą i dzięki niej istniejesz jako człowiek; bo składasz się z ciała i duszy. Posiadasz zatem niewidocznego ducha i widzialne ciało. Powiedz, co żyje dzięki czemu; czy duch żyje dzięki ciału, czy ciało dzięki duchowi? Co odpowie każdy, kto żyje? Bo moje ciało z całą pewnością żyje dzięki mojemu duchowi. Jak zatem żyć duchem Chrystusa? Aby było to możliwe, trzeba być w Ciele Chrystusa. Bo czy moje ciało żyje z twojego ducha? Moje ciało jest żywe z mojego ducha, a twoje z twojego. Ciało Chrystusa zaś może żyć tylko z Ducha Chrystusa. Dlatego apostoł Paweł pisze „my liczni, jesteśmy jednym chlebem, jednym ciałem” (1 Kor 10. 17). O sakramencie pobożności! O znaku jedności! O więzi miłości! Kto chce żyć, ten wie w czym ma żyć, wie z czego ma czerpać życie. Ten przystępuje do Boga, taki wierzy; chce się włączyć, pozwala się wcielić, aby otrzymać życie. Chce być zdrową częścią Ciała Chrystusa a nie zgniłą, która zasługuje na odcięcie. Pragnie być piękną i użyteczną cząstką tego mistycznego ciała. Pozostając w swoim ciele żyje z Boga i dla Boga; teraz pracuje na ziemi, aby później móc panować w niebie. Spożywajmy zatem ten niebiański chleb w sposób duchowy, podchodźmy czyści do ołtarza; grzechy, choć powszechne, nie mogą zabijać (ciężkie). Zanim przystąpimy do ołtarza pamiętajmy o modlitwie: „Odpuść nam nasze winy jako i my odpuszczamy naszym winowajcom”. Bo kto odpuszcza temu będzie odpuszczone. Ufnie przystępujmy do tego sakramentu; to chleb, nie trucizna. Dlatego ten, kto spożywa ten chleb nie umrze. Ale tylko na mocy boskiej istoty tego sakramentu, nie jego widzialnej formy. Dlatego nie umrze ten, kto duchowo, ale i świadomie spożywa Ciało Chrystusa, w sposób wewnętrzny, a nie tylko zewnętrzny.
Jan Chryzostom – 1 Kor 10, 16 – 17
Kielich błogosławieństwa, który błogosławimy, czy nie jest uczestnictwem we Krwi Chrystusa?
Co mówisz, święty Pawle? Czy wspominając o czcigodnych tajemnicach chcesz wprawić w zakłopotanie swoich słuchaczy, nazywając ten budzący przerażenie i grozę kielich „kielichem błogosławieństwa”? Tak, oczywiście, bo słowa te mają wielkie znaczenie; bo kiedy nazywam go błogosławieństwem o ujawniam cały skarb Bożej dobroci i przypominam o wielkich darach. Kiedy ofiarowujemy i spożywamy kielich, również wspominamy niewypowiedziane błogosławieństwa Boże i łaski jakie otrzymaliśmy i dziękujemy Bogu, że wskazał drogę błądzącej ludzkości; że przyciągnął z powrotem do siebie tych, którzy byli wyobcowani; że uczynił braćmi i współdziedzicami tych, którzy żyli bez Boga i bez nadziei. Za te i wszystkie łaski dziękujemy Mu i z takim nastawieniem spożywamy ten kielich. A teraz, Koryntianie, czyż nie czynicie czegoś przeciwnego, kiedy wprawdzie chwalicie Boga, że uwolnił was od bałwochwalstwa, a potem w codziennym życiu spieszycie do składania ofiary różnym bożkom? „Kielich błogosławieństwa …” to bardzo prawdziwe, ale okropne stwierdzenie. Mówi bowiem: Krew w kielichu to ta sama krew, jaka wypłynęła z boku Chrystusa, i to właśnie ją pijemy. Ten kielich jest jednak kielichem błogosławieństwa, bo trzymając go w rękach wysławiamy Chrystusa, w zdumieniu podziwiając Jego niepojęty dar, dziękujemy Mu nie tylko za przelanie swojej krwi, ale także za to, że swoją krwią dzieli się z nami. Kto chce ofiarować krew niech nie ofiarowuje krwi zwierząt na ołtarzach bożków, ale niech „zaczerwieni mój ołtarz moją krwią”. Czyż nie jest to przerażające, a jednocześnie jeszcze bardziej ujmujące. Ta krew obmywa duszę naszą, ozdabia ją, rodzi w nas miłość niezłomną. Kiedy ją widzimy na ołtarzu, rozlewa się ona po całym naszym wnętrzu i napełnia nas wielkim pokojem.
Chleb, który łamiemy, czyż nie jest uczestnictwem w Ciele Chrystusa
Dlaczego apostoł nie mówi dzielimy, ale łamiemy? Ponieważ chce powiedzieć coś większego a zarazem podkreślić nasza wspólnotę. Jesteśmy bowiem we wspólnocie z Nim nie tylko przez to, że w niej uczestniczymy spożywając Ciało, ale także dlatego, że stajemy się jednym. Bo jak to Ciało jest zjednoczone z Chrystusem, tak my poprzez ten chleb będziemy zjednoczeni z Nim. Dlaczego jednak dodaje „który łamiemy”? Bo łamanie miało miejsce podczas Wieczerzy Pańskiej; na krzyżu już nie. Czego Pan nie wycierpiał na krzyżu, wycierpiał w ofierze za nas i pozwala się łamać, aby wszystkich nasycić. Dalej Paweł mówi o uczestnictwie w ciele; ponieważ uczestnik różni się od tego, w czym uczestniczy, apostoł znosi to rozróżnienie i wskazuje na coś bardziej zrozumiałego, dlatego pisze:
Bo choć jesteśmy liczni, stanowimy jeden chleb, jedno Ciało. Wszyscy bowiem bierzemy z jednego chleba
Apostoł tu już nie mówi o uczestnictwie w Ciele, ale że sami jesteśmy tym Ciałem. Bo o jakim chlebie mowa? To Ciało Chrystusa. A kim stają się ci, którzy go spożywają (biorą udział, biorą jakąś część można by powiedzieć)? Ciałem Chrystusa; nie wieloma ciałami, lecz jednym ciałem. Podobnie jest z chlebem. Jeden chleb składa się z wielu ziaren, a jego ziarna, choć są w chlebie, są niewidoczne z powodu ich połączenia w tym chlebie. Tak będziemy i my, razem oraz z Chrystusem jednym. Nie jesteśmy bowiem karmieni raz jednym chlebem a raz innym, ale wszyscy tym samym, jak pisze apostoł. Ale skoro wszyscy bierzemy z jednego i stajemy się jednym, dlaczego nie okazujemy wszyscy tej samej miłości i nie stajemy się jednym również w tym? Bo tak było z naszymi przodkami. „Wielkie zgromadzenie wierzących było jednym sercem i jedna duszą” (Dz 4. 32). Dzisiaj jest wręcz przeciwnie. Liczne i różnorakie wojny toczą się między wszystkimi, a siebie nawzajem traktujemy gorzej niż czynią to dzikie zwierzęta. Chrystus zjednoczył nas, gdy byliśmy tak daleko od Niego, a my, którzy zawdzięczamy Panu tak wielka miłość i życie, nie potrafimy stać się jednym nawet ze swoim bratem. Pan dał nam nie tylko swoje Ciało; ale ponieważ natura pierwszego ciała ukształtowanego z gliny została zabita przez grzech i pozostała bez siły życia, tak Jezus przyniósł ze sobą na ziemię inne ciało, swoje własne, z natury takie samo, ale wolne od grzechu i pełne siły życiodajnej; i pozwolił wszystkim w tym ciele uczestniczyć, abyśmy nakarmieni nim, zrzucili dawne ciało podległe śmierci i przez ten pokarm przygotowali się do życia wiecznego.