Czytania
Wj 22. 20 – 26; 1 Tes 1. 5 – 10
Mt 22. 34 – 40
Teksty źródłowe
Robert Bellarmin – 12 Homilii
Robert Bellarmin – Mt. 22. 37
Będziesz miłował Pana, Boga swego, całym swoim sercem, całą swoją duszą i całym swoim umysłem
Dzisiejsza Ewangelia przytacza nam dwie największe cnoty: chrześcijańską roztropność i chrześcijańska miłość. Słusznie stawiamy te cnoty na pierwszym miejscu; bez roztropności pozostałe cnoty są ślepe, a bez miłości – martwe. Miłość daje naszym cnotom życie, a roztropność je oświeca. Dziś uczymy się roztropności przez obserwowanie postępowania Zbawiciela, a miłości z Jego wyraźnych słów. Cokolwiek Pan uczynił bądź powiedział, zawsze czynił to z miłością i mądrością.
Pytanie, jakie w dzisiejszej Ewangelii stawiają Chrystusowi faryzeusze, „Nauczycielu, które przykazanie w Prawie jest największe?”, nie było proste, jak na pierwszy rzut oka mogłoby się wydawać. 613 praw żydowskich były tak zestawione, że obok siebie znajdowały się te ważne i te mniej istotne. Żydowscy uczeni, od czasów Mojżesza, spierali się i nie mogli dojść do porozumienia, co do pierwszego i najważniejszego przykazania. Wynikało to głównie z faktu, że omawiane przykazanie miłości, nie znajduje się wśród pierwszych, lecz wśród ostatnich przykazań, w ostatniej księdze Prawa, w rozdziale szóstym (Pwt 6. 5). Zatem trudność tego pytania polegała na tym, że faryzeusze wierzyli, iż nie ma przykazania, które byłoby jednocześnie pierwszym i największym. Właśnie o to zestawienie pytali faryzeusze (u Mateusza o największe, u Marka o pierwsze). Ponieważ Dziesięć Przykazań poprzedzone jest wyznaniem wiary, to można by sądzić, że właśnie to wyznanie jest pierwszym przykazaniem, brzmi ono: „Pan, twój Bóg jest jedynym Bogiem” (Pwt 6. 4). Mimo to, przykazanie miłości, jest stawiane przez Jezusa na pierwszym miejscu, chociaż nie jest wymieniane w pierwszej kolejności. Dlatego faryzeusze uznali, że nie będzie łatwo odpowiedzieć Panu na pytanie: „Nauczycielu, które przykazanie w Prawie jest pierwsze i największe?”
Zapytajmy teraz, umiłowani chrześcijanie, dlaczego przykazanie miłości zostało nazwane pierwszym i największym. Pierwszy powód podaje nam apostoł Paweł, kiedy mówi do Tymoteusza: „Celem tego wezwania jest miłość, mająca swe źródło w czystym sercu, prawym sumieniu i szczerej wierze” (1 Tm 1. 5). Miłość jest zatem celem i końcem wszystkich przykazań, a „na tych dwóch przykazaniach miłości opiera się całe Prawo i Prorocy” (Mt 22. 40). To właśnie jest najwyższym zadaniem całego planu zbawienia – ponowne zjednoczenie upadłej ludzkości z Bogiem. Tego zjednoczenia nie da się wymusić, może się dokonać jedynie w miłości, ponieważ miłość jest jedyną siłą, która może nas zjednoczyć z Najświętszym.
Wiara, nadzieja, prawa, sakramenty i wszystko inne, stanowią w pewnym sensie jedynie rusztowanie, dzięki któremu można dokończyć wielką budowę. Gdy zostanie ukończona, Bóg stanie się dla nas wszystkim we wszystkim poprzez prawdziwą miłość; wtedy będzie można rusztowanie usunąć, kiedy cel i zakończenie budowy zostaną osiągnięte. Dlatego apostoł Paweł mówi: „Miłość nie kończy się nigdy! Natomiast, czy to dar prorokowania – będzie zbędny, czy dar języków – ustanie, czy wiedza – zbędna będzie” (1 Kor 13. 8). Ponadto przykazanie miłości jest też nazywane największym, ponieważ dzięki niemu łatwe staje się przestrzeganie wszystkich pozostałych. Święty Augustyn mówi: „Kochaj prawdziwie i rób co chcesz”. „Nie dla sprawiedliwego przeznaczone jest Prawo” (1 Tm 1. 9). Sprawiedliwy wypełnia przykazania, nie będąc do tego zmuszonym przez przykazania. Dlatego też św. Paweł pisze: „Miłość jest wypełnieniem Prawa, a kto kocha bliźniego nie wyrządza mu krzywdy” (Rz 13. 10).
Kolejnym powodem, dla którego przykazanie miłości uważamy za pierwsze i największe jest to, że Wszechmiłosierny powiązał obietnicę największej nagrody z wypełnieniem właśnie tego przykazania. Apostoł Paweł mówi to wyraźnie: „Czego oko nie widziało ani ucho nie słyszało, ani serce człowieka nie zdołało pojąć, jak wielkie rzeczy przygotował Bóg tym, którzy Go miłują” (1 Kor 2. 9). Gdyby tylko te słowa Pisma Świętego przeniknęły do naszych serc i do głębi nas poruszyły! Wtedy zapewne gorliwie dążylibyśmy do osiągnięcia niebiańskiej miłości i nie obrażalibyśmy już Pana naszymi licznymi występkami, złymi uczynkami i zaniedbaniami. Zbyt łatwo odwracamy nasze serca od najwspanialszego dobra, a w swoim zaślepieniu kochamy to, co nie może przynieść nam zbawienia, a jedynie zgotować nam wieczne potępienie.
Ponadto, miłość nazywana jest pierwszym i największym z przykazań, ponieważ jest jedynym przyjemnym darem, jaki możemy ofiarować Najświętszemu. Już w samej naturze miłości tkwi to, że jeśli kogoś kochamy, to chętnie obdarowujemy go tym to, co sprawia mu radość. W przeciwnym przypadku czynimy to niechętnie albo z konieczności. Bóg jest godnym naszej miłości nie tylko dlatego, że tylko On jest najwyższym i najcenniejszym dobrem, ale przede wszystkim dlatego, że On pierwszy nas umiłował, kocha nas nieprzerwanie i stale obdarza nasze ciało i naszą duszę swoimi łaskami. Czego oczekuje w zamian? Tylko tego, byśmy z całego serca „kochali Tego, który pierwszy nas umiłował” (1 J 4. 19). Także z tego powodu miłość jest największym przykazaniem, ponieważ dar, jaki powinniśmy ofiarować Panu nie zna miary, nie ma granic ani żadnych ograniczeń; jak zauważył św. Bernard, „Miarą miłości jest miłość bez miary”. Rozważmy po krótce, jak rozumieć słowa: „Będziesz miłował Pana, Boga swego, całym swoim sercem, całą swoją duszą i całym swoim umysłem”. Mamy wiele objaśnień tego fragmentu dokonanych przez świętych ojców, ale można je sprowadzić do dwóch głównych interpretacji. Św. Grzegorz z Nyssy wyjaśnia je następująco: słowa „całym sercem” odnoszą się do naszego życia cielesnego, „całą duszą” rozumie on wszystkie nasze uczucia, „całym umysłem” oznacza wszystkimi siłami naszego umysłu. Sens tej wykładni jest taki, że Pana, od którego otrzymaliśmy życie, powinniśmy kochać całym swoim życiem. Św. Augustyn uważa jednak, że to potrójne sformułowanie odnosi się do trzech głównych zdolności naszej duszy. Wtedy słowa „całym sercem” wskazują na nasz rozum, „całą duszą” na nasza wolę, a „całym umysłem” na naszą pamięć.
Pamiętajmy też, że Zbawiciel zrównał miłość bliźniego z tym pierwszym i największym przykazaniem, dlatego także tutaj musimy się chwilę zatrzymać. W raju znajdowały się dwa wyjątkowe drzewa: Drzewo Poznania i Drzewo Życia. Nasi pierwsi rodzice minęli Drzewo Życia i skierowali wzrok w stronę Drzewa Poznania dobra i zła; a tylko z tego drzewa nie wolno było im jeść. I od tego czasu, najdrożsi chrześcijanie, nadal bardziej pociąga nas Drzewo Poznania niż Drzewo Życia. Jednak to właśnie Drzewo Życia jest prawdziwą miłością. Adam ominął Drzewo Życia i skosztował owocu z Drzewa Poznania. W konsekwencji utracił wyższe życie, nie osiągając upragnionej wiedzy. Z powodu tego niedozwolonego pragnienia Adam, a wraz z nim całe jego potomstwo, znalazło się w cieniu śmierci i ciemności. To zło przenika wszystkie aspekty życia na ziemi. Należy do tego również fakt, że człowiekowi najpierw trzeba okazać miłość, aby móc go ponownie doprowadzić do Drzewa Życia, które jest ciągle omijane przez grzeszne pokolenie. I to jest powód, umiłowani chrześcijanie, dla którego Zbawiciel w dzisiejszej Ewangelii musiał nam pokazać owoc Drzewa Życia – bliźniego, którego mamy kochać jak siebie samego, a także samo Drzewo Życia – Boga, którego mamy kochać ponad wszystko. Dlatego też drugie przykazanie jest równe pierwszemu.
Umiłowani chrześcijanie, jeśli mamy na uwadze nasze zbawienie, musimy przekonać się, jak zwodnicze, jak niestałe jest wszystko to, co doczesne; jak szybko maszerujemy ku spotkaniu ze śmiercią. Ale dzisiaj jesteśmy jeszcze tu, na ziemi, więc skierujmy dążenia naszych serc w stronę wieczności; to co czynimy jedynie dla tego, co obejmuje ziemski czas – bezpowrotnie utracimy, co czynimy dla wieczności – będzie wieczną korzyścią, co zapewnił nam swoją Najdroższą Krwią nasz Pan, Jezus Chrystus. Amen