Czytania

Dz 2. 14, 22 – 32;   1 P 1. 17 – 21

Łk 24. 13 – 35 

   Kazania

Anna Katarzyna Emmerich – Wizje. Tom 4

Maria z Agredy – Mistyczne Miasto Boże

Hans Urs von Balthasar – Światło Słowa

 

Anna Katarzyna Emmerich

        Łukasz, który niedawno dołączył do uczniów, choć już wcześniej przyjął chrzest, był obecny podczas Eucharystii i nauki o Najświętszym Sakramencie, którą sprawował Mateusz w Betanii, w domu Łazarza. Po tym nauczaniu, pełen wątpliwości i niepokoju udał się do Jerozolimy. Tam spotkał się z innymi uczniami, wśród których był Kleofas. Dyskutowali oni o Zmartwychwstaniu, choć mieli wątpliwości, szczególnie właśnie Łukasz i Kleofas. W międzyczasie arcykapłan wydał rozporządzanie, które zabraniało udostępniania miejsc do noclegu uczniom Jezusa, ani nawet oferowania im posiłków. W związku z tym obaj postanowili udać się do Emaus. Łukasz nie był dotychczas stałym uczniem, dopiero teraz chce się pełniej zaangażować, ale zawsze utrzymywał kontakt z uczniami i był bardzo dociekliwy i żądny wiedzy. W rozmowie z Kleofasem najbardziej irytowało ich to, że Pan został w tak haniebny sposób ukrzyżowany. Nie mogli pojąć, że Mesjasz mógł pozwolić się tak okrutnie potraktować. W mniej więcej połowie drogi, od bocznej ścieżki zbliżał się do nich Jezus. Zwolnili, aby ich wyprzedził, gdyż obawiali się, że ktoś chce przysłuchiwać się ich rozmowie. Jezus także zwolnił, po czym podszedł i zapytał o czym rozmawiają. Kiedy wydawało się, że Jezus chce iść w kierunku Betlejem, Łukasz i Kleofas nakłonili Go, by udał się z nimi na posiłek do znanego im domu. Na początku Jezus zjadł z nimi ciasto i miód. Następnie wziął chleb (mały żebrowany placek) i oderwał trzy porcje, ale w jednym kawałku, po czym nożem zrobił nacięcia, aby później łatwiej było go podzielić. Położył go na talerzyku, pobłogosławił, wstał, podniósł obiema rękami i modlił się ze wzrokiem skierowanym w górę. Pobłogosławiony chleb stał się teraz lśniący, Łukasz i Kleofas po drugiej stronie stołu, stali przed Nim poruszeni. Kiedy Jezus połamał ten kawałek, oni przez stół pochylili się do przodu z otwartymi ustami i zjedli podany im przez Jezusa chleb. Ale zauważyłam, że kiedy Jezus podnosił trzeci kawałek chleba i Jego ręka prowadziła go do ust, to ten nie został zjedzony, lecz zniknął. Dwaj uczniowie jeszcze długo stali zdumieni i wzruszeni. Wtedy też rozpoznali w Jezusie Pana. Kiedy Jezus zniknął, obaj udali się z powrotem do Jerozolimy.

Maria z Agredy – Łk 24. 27

I zaczynając od Mojżesza poprzez wszystkich proroków wykładał im, co we wszystkich Pismach odnosiło się do Niego

        Boski Mistrz kontynuował wyjaśnianie tajemnic swojego życia, cierpienia i śmierci, których dokonał dla zbawienia ludzkości. Zaczął od symboliki baranka, który na rozkaz Mojżesza został złożony w ofierze i spożyty, a którego krwią należało pokropić odrzwia i progi domu (Wj 12. 7). Ukazał im znaczenie śmierci arcykapłana Aarona jak i śmierć Samsona, którą poniósł z miłości do swojej oblubienicy Dalili (Sdz 16). Wyjaśnił im także liczne fragmenty Psalmów, w których przepowiedziano Jego śmierć, rozdzielenie Jego szat (Ps 22. 17 – 19) i zachowanie Jego ciała od rozkładu (Ps 16. 10). Wskazał także na słowa z Księgi Mądrości (Mdr 2. 10 – 20), zapowiadające Jego cierpienia, co jeszcze wyraźniej przepowiadali także Izajasz i Jeremiasz (Iz 53, Jr 11. 19), że będzie prowadzony jak baranek na rzeź i nie otworzy ust swoich. Wspominał także o Zachariaszu, który widział Jego liczne rany (Za 13. 6). Na koniec przytoczył jeszcze wiele fragmentów z pism proroków, które mówią o tajemnicach Jego życia i śmierci. Mocą tych słów, w obu uczniach na nowo rozpalał się ogień miłości i jaśniało światło wiary, które po ukrzyżowaniu Chrystusa przygasło. Gdy zbliżali się do Emaus, Jezus przystał na prośbę Łukasza i Kleofasa i spożył z nimi wieczerzę. Później pobłogosławił chleb i podał im, a przez to, w tej samej chwili, obdarował ich niezachwianą pewnością, że jest ich Zbawicielem i Nauczycielem.

Hans Urs von Balthasar

        W historii dwóch uczniów zmierzających do Emaus widzimy, jak wielkanocna wiara Kościoła wzrasta dzięki objaśnianiu pism Starego Testamentu przez samego Chrystusa. Na początku obaj mówią o Jezusie jako o proroku, a ponieważ został On stracony, a relacja kobiet nie była dla nich przekonywująca, byli bardzo przygnębieni. Aby usunąć ich smutek i zwątpienie, Jezus przywołuje pisma, które były im znane. Wynika z nich, że nie chodzi o proroka, lecz o Mesjasza, którego śmierć i Zmartwychwstanie przepowiadają wszystkie trzy części Starego Testamentu (Prawo, Proroctwa, Pisma). Wskazują one, że cierpienie i śmierć nie są ostatecznym słowem Boga o ludzkości, ale to, że pierwowzór człowieka i ostatecznie człowiek, Mesjasz, w swojej osobie prawdziwie wypełnił wszystko co było o Nim napisane, nadając pismom nowy sens. Ale Jezus już Saduceuszom mówił, że Bóg nie jest Bogiem umarłych, ale żywych. Jezus mówi o sobie: „Jestem życiem i zmartwychwstaniem” (J 11. 25). Nie jest to bynajmniej przesada ani późniejsza sztuczna interpretacja Starego Przymierza, skoro ta podstawowa myśl jest tutaj podkreślana przez samego Jezusa, a następnie przez Kościół, jako podstawowy sens całego dotychczasowego Pisma. Na dowód prawdziwości wykładni przedstawionej przez Jezusa, na koniec dzisiejszej Ewangelii czytamy o eucharystycznym błogosławieństwie chleba, prawdziwej mannie z Nieba oraz o zniknięciu Jezusa, który swoje Słowo i sakramenty pozostawia Kościołowi.

        Drugie czytanie sięga jeszcze głębiej, bo do „czasów” przed stworzeniem świata (Werset 20). Dlaczego Bóg w ogóle stworzył ten pełen cierpienia, poddany śmierci świat? Niewierzący widzą życie ludzkie jako coś bezcelowego, przypadkowego. Ale dzięki wierze chrześcijańskiej wiemy, że przed początkiem stworzenia, plan zbawienia był już przez Boga ustalony; że wszystko ma sens tylko wtedy, gdy opiera się na Drogocennej Krwi Chrystusa, baranka bez skazy, i że dzięki ofierze Syna Bożego wszystko nabrało sensu, nie tylko Stary Testament, ale cała historia świata, całe stworzenie. Wtedy rozumiemy, że wszystko zmierza do wydarzenia jakim jest odkupienie; wtedy każde poczucie bezsensowności zamienia się w wiarę i nadzieję w Bogu.