Czytania
Iz 35.1 – 6, 10; Jk 5. 7 – 10; Mt 11. 2 – 11
Kazania
Tomasz z Akwinu – Catena aurea
Robert Bellarmin – 12 Homilii
Tomasz z Akwinu Mt 11. 3
Czy Ty jesteś Tym, który ma przyjść, czy też innego mamy oczekiwać
Musimy tutaj odpowiedzieć sobie na pytanie, dlaczego prorok Jan, a nawet ktoś więcej niż prorok, który o przychodzącym do niego po chrzest Jezusie mówi: „Oto Baranek Boży, który gładzi grzech świata” (J 1. 29), będąc w więzieniu wysyła uczniów z pytaniem: Czy Ty jesteś Tym, który ma przyjść, czy też innego mamy oczekiwać? Tak jakby zapomniał na kogo wskazywał jako na Zbawiciela, jakby nie wiedział, kim jest ten, o którym nauczał.
Niektórzy jednak rozumieją to tak, że wprawdzie Jan był wielkim prorokiem, który wyznawał Chrystusa i głosił przyszłe odpuszczenie grzechów, mimo to, jako pobożny prorok wierzył, że ten w którego przyjście wierzył, nie umrze. Zatem nie wątpił w wierze, lecz z pobożności. Piotr także wątpił mówiąc: „Niech Cię to nie spotyka Panie, niech to się nie stanie” (Mt 16. 22). Takie rozumowanie nie ma jednak uzasadnienia, ponieważ Jan musiał o tym wiedzieć, skoro jako pierwszy zaświadcza o tym mówiąc: „Oto Baranek Boży, który gładzi grzechy świata”. Słowem „Baranek” zapowiada bowiem krzyż, a tylko przez krzyż zostały zgładzone grzechy świata. Jak mógłby on być kimś więcej niż prorokiem, gdyby nie rozumiał proroczych słów Izajasza, który mówi: „jak jagnię na rzeź prowadzone” (Iz 53. 7)? Stąd kwestia pytania ma inne rozwiązanie, jeśli spojrzymy na czas, w którym się to wydarzyło. Stojąc nad brzegiem Jordanu Jan wyznał, że Jezus jest Zbawicielem świata, ale kiedy został wtrącony do więzienia, pyta, czy Zbawiciel ma dopiero przyjść. Nie dlatego, że ma jakiekolwiek wątpliwości, lecz dlatego, że chciał wiedzieć, czy ten, który przyszedł na ziemię, sam również zstąpi do piekieł. Dlatego nie mówi: Czy to ty przyszedłeś? lecz: Czy jesteś tym, który ma przyjść? Sens tego jest następujący: Powiedz mi, kiedy zejdę do otchłani, czy też mam tam głosić Twoje przyjście, czy wyślesz kogoś innego. Na czym opiera się to wyjaśnienie? Nie powiedział bowiem: Jesteś tym który ma przyjść do piekieł?, ale po prostu: Czy jesteś tym, który ma przyjść? Wydaje się to dziwne, że pyta Jezusa, czy ma Go głosić także po swojej śmierci; obecne życie jest czasem łaski, natomiast po śmierci odbędzie się sąd. Do tego jednak nie potrzeba posłańca. Gdyby niewierzący mogli nawrócić się po śmierci, wtedy nie byłoby potępionych, a wszyscy zostali by zbawieni. Tam jednak wszyscy pokutują i oddają cześć, bo „zegnie się każde kolano istot niebieskich, ziemskich i podziemnych” (Flp 2. 10).
Zatem, gdyby Jan miałby głosić przyjście Chrystusa w krainie umarłych to nie po to, aby kogoś nawrócić, lecz aby przynieść sprawiedliwym nowinę o rychłym nadejściu Chrystusa.
Widać teraz, że Jan nie potrzebował pouczenia dla samego siebie, lecz dla swoich uczniów. Dlatego wysyła ich do Jezusa, aby wiedzieli, że nie głosił on nikogo innego, aby zobaczyli Jego dzieła, aby naocznie przekonali się o prawdziwości jego nauczania. Aby nie oczekiwali innego Chrystusa niż tego, o którym świadczyły cudowne dzieła. Jezus znając intencje Jana, nie powiedział: Tak, to ja jestem, bo to uczniów Jana by nie usatysfakcjonowało. Bo choć sami tego nie powiedzieli, mogli by jak Żydzi pomyśleć: „Świadczy sam o sobie”. Dlatego wskazuje im czynione cuda, które nie pozostawiały wątpliwości, ponieważ świadectwo czynów jest bardziej wiarygodne niż świadectwo słów. Dlatego natychmiast uzdrowił ślepych, chromych i innych nie po to, by przekonać Jana, lecz wątpiących. Dlatego dalej czytamy: „Jezus odpowiedział im: idźcie i oznajmijcie Janowi to, co słyszycie i na co patrzycie: niewidomi odzyskują wzrok, chromi chodzą, trędowaci uzyskują oczyszczenie, głusi słyszą, umarli powstają, a ubogim głosi się Ewangelię”. Jako ubogich, wśród których głoszona jest Ewangelia należy rozumieć albo ubogich w duchu i oczywiście ubogich materialnie, aby w głoszeniu Słowa Bożego nie było rozróżnienia między ludźmi różnych stanów, między bogatymi a biednymi. Bo dla Niego wszyscy są równi i do osiągnięcia zbawienia mają do dyspozycji takie same środki i możliwości.
W tym co stało się z Janem, tkwi też bogatsze i wyższe znaczenie, mianowicie to, że prorok poprzez swoją sytuację zapowiada, że zniesiony zostanie Stary Testament. Ponieważ Stary Testament zwiastował Chrystusa, zapowiadał przebaczenie grzechów i obiecywał Królestwo Niebieskie, a to wszystko jest wypełnione w nauczaniu Jana Chrzciciela. Stary Testament był jakby uwięziony w grzechach ludzi, dlatego nie mógł zostać zrozumiany, nie pozwalało to na dostrzeżenie Chrystusa, leżał niejako w więzieniu, w kajdanach. Dochodząc do końca, wysłał posłańców, aby naocznie przekonali się o Ewangelii, aby niewiara mogła ujrzeć prawdę jej nauczania w czynach. Być może ci dwaj posłańcy wysłani przez Jana, reprezentują dwa ludy, jednym są nawróceni Żydzi, drugim poganie którzy przyjęli wiarę.
Robert Bellarmin – Mt 11.3
Czy Ty jesteś Tym, który ma przyjść, czy też innego mamy oczekiwać
Drodzy chrześcijanie, rozważmy treść dzisiejszej Ewangelii na kilku płaszczyznach: Jan w więzieniu, bliżej swego doczesnego końca niż można by przypuszczać, jest metaforyczną aluzją do zbliżającego się końca Starego Testamentu. Wraz z wolnością Jana judaizm i żydowski system prawny tracą swoją dotychczasową swobodę działania, a prawda zbawienia, wraz ze Słowem, które stało się ciałem, rozpoczynają nowe, wielkie przebudzenie. Niewola dobiega końca, prawdziwa wolność dzieci Bożych wyłania się w jednorodzonym Synu Bożym. Wieczny wkracza w doczesność, aby zdobyć ją dla wieczności. Uciążliwe żydowskie prawo nie jest już wiążące, jest związane, a w tym związaniu nie pozostaje mu nic innego jak tylko odesłać dawniej spętane narody do przyczyny prawdziwej wolności, by stały się prawdziwie wolne. Dwaj uczniowie wysłani przez Jana symbolizują dwa narody, dla których w Jezusie nastało zbawienie, mianowicie Żydów i pogan.
Jan w więzieniu pozwala nam też zrozumieć – to jest drugie znaczenie – co jest pisane wiernym sługom Boga w tym życiu. Tak niestety było zawsze. Świat nie chce słyszeć słów prawdy i ciągle szuka sposobów na zwalczanie tych, którzy miłują prawdę i dobro. Ledwie Jan z powagą i mocą głosił wyzwoliciela świata, już czekało na niego więzienie. Głosił wolność i odkupienie, i za to został pojmany. Jan był przecież człowiekiem bez skazy, sprawiedliwym przed Bogiem i Jego wiernym sługą aż do śmierci. Jego przestępstwem było to, że bez strachu, nie z ukrycia, prawdę mówił w oczy tym, których należało upominać. Jan był jedynym, który miał wobec Heroda dobre intencje, a ten się go pozbył, mimo że, jak mówi ewangelista Marek, miał szacunek dla Jana, bo wiedział, że był on człowiekiem sprawiedliwym i świętym.
Fakt, że Jan właśnie z więzienia pyta o zbawiciela, przypomina nam, drodzy chrześcijanie o wielu ludziach, którzy nie są związani niewinnymi więzami fizycznymi, lecz przez siebie zawinionymi więzami duchowymi, którzy nie myślą o Zbawicielu ani Bogu, dopóki nie odczują swojej niedoli dostatecznie mocno. Czasami tylko w ciężkich chwilach człowiek mądrzeje. Człowiek zbyt łatwo ulega pokusom, a każde zadowolenie jakie znajduje w oddawaniu się różnym przyjemnościom jest tylko iluzoryczne i rodzi kolejne pragnienia. To popycha człowieka krok po kroku w dół, aż wpadnięcie w przepaść staje się nieuniknione. Ktoś w tak zgubnej sytuacji rzadko pozwala sobie pomóc radami i naukami, będzie raczej stawał się coraz bardziej bezmyślnym, dopóki nie uderzy go ręka wielkiego miłosierdzia. Czasem tylko cierpienie jest w stanie przywołać utracony rozum. Wtedy ten, kto został wezwany do opamiętania podnosi wzrok i rozgląda się za zbawieniem, które wcześniej tak karygodnie lekceważył. Wtedy wysyła westchnienia serca jak posłańców do Zbawiciela, a z nimi powracają do serca pocieszenie i pokój. Bowiem „Bóg nie chce śmierci grzesznika, lecz by się nawrócił i żył” (2 P 3. 9).
Jan w więzieniu mógł przypuszczać, albo nawet wiedzieć, że jego ziemski koniec jest bliski. Nie chciał więc swoich uczniów, których do tej pory tak dobrze prowadził, których był mistrzem, pozostawić jako sierot. Powierzył ich niezwłocznie Chrystusowi! Gdyby wszyscy, którym Bóg powierza opiekę nad innymi, chcieli kierować swoich bliskich do Zbawiciela! Oto słabość naszych czasów. Dzieci kieruje się bardziej w stronę różnych aktywności niż w kierunku Jezusa. Troszczy się o wszystko, tylko nie o ich zbawienie. Jak mówi Grzegorz z Nazjanzu: zbierają cenne śmieci wierząc, że zrobili już wszystko co potrzebne. Co pozostawiają dzieciom rodzice, którzy dbają tylko o sprawy doczesne? Takie dzieci mimo tego wszystkiego co posiadają, są nędzne. Wasze dzieci dopiero wtedy będą prawdziwie szlachetne, prawdziwie piękne, prawdziwie bogate, rozumne i wykształcone, jeśli pozostawicie im po sobie Chrystusa i wszystkie chrześcijańskie cnoty. Ale nie pozostawicie im ani Chrystusa, ani cnót chrześcijańskich, jeśli sami nie zabierzecie Chrystusa i chrześcijańskich cnót ze sobą do wieczności.
Na koniec, umiłowani chrześcijanie, pytanie jakie zadał Jan Chrzciciel w więzieniu, pytanie, z którym każdy chrześcijanin powinien się zmierzyć, musimy także odwrócić. Nie wystarczy, że tylko pytamy o Zbawiciela, musimy także wiedzieć, że Zbawiciel pyta o nas. Tak, to prawda! Kluczowe jest, aby często myśleć o tym odwróconym pytaniu i to dlatego, że Chrystus poprzez swoich aniołów i posłańców nieustannie nam to pytanie stawia: Jesteś jednym z tych, co mają przyjść do mnie, do mojego królestwa czy też mam czekać na kogoś innego? Ale Boży posłańcy na pewno przyniosą w odpowiedzi, to co u nas zobaczyli i od nas słyszeli. Bo od tego zależy, od naszych uczynków, przez które musimy potwierdzać przynależność do Jezusa. Spójrz teraz chrześcijaninie. Już dawno zostałeś zrodzony, ochrzczony, otrzymałeś dary Ducha Świętego, często korzystałeś z innych sakramentów. Stać cię teraz na to, by odpowiedzieć aniołowi: Idź, święty posłańcu i donieś mojemu Odkupicielowi o wszystkim co widziałeś i słyszałeś? Jak długo nie potrafisz tego zrobić, nie jesteś prawdziwym chrześcijaninem. Prawdziwe nowo – narodzenie, jakiego chce Jezus, jeszcze się w tobie nie dokonało, a w związku z tym nie jesteś jeszcze jednym z tych, którzy wejdą do Królestwa Niebieskiego. Zauważ, niewidoczni aniołowie otaczają cię przez cały czas, gdziekolwiek byś nie był, Chrystus zna wszystkie twoje kroki, widzi najgłębsze zakamarki twojego serca. Dlatego pytaj swoje sumienie o świadectwo, jakie ci daje. To co szczerze mówi twoje sumienie, to mówią aniołowie Zbawicielowi, choć wie więcej niż twoje sumienie jest w stanie powiedzieć. Dlatego nie zmarnuj dnia nie zaglądając w głąb siebie, bo nie wiecie który z waszych dni jest dniem Pańskim, „który przyjdzie jak złodziej w nocy” (1 Tes 5. 2). Niech Pan, według swego miłosierdzia wezwie nas do swojego królestwa i przyozdobi nas koroną nieśmiertelności. On, który jest Bogiem, niech będzie chwalony na wieki. Amen!
Dodaj komentarz