Czytania

Rdz 2. 7 – 9, 3. 1 – 7; Rz 5. 12 – 19; Mt 4. 1 – 11   

   Kazania

Maria z Agredy – Mistyczne Miasto Boże

Jan Chryzostom – Komentarz do Ewangelii św. Mateusza





Maria z Agredy – Mt 4. 1 – 11   

        Po chrzcie w Jordanie, Jezus udał się na pustynię, by przed rozpoczęciem nauczania, triumfować nad naszymi wrogami, czyli światem, szatanem i ciałem. Poprzez swoje heroiczne akty cnót udzielił nam pierwszej lekcji życia chrześcijańskiego i duchowego, jak mamy walczyć i zwyciężać dzięki Jego zwycięstwu. Swoim triumfem złamał moc naszych przeciwników, przez co są one dla nas mniej niebezpieczne wobec naszych słabości, pod warunkiem, że sami się im nie poddamy i swoją wolą sami nie przywrócimy im utraconej siły.

Przytoczę krótko upomnienie Matki Bożej o konieczności praktykowania postów, umartwiania i hamowania zachcianek, gdyż nie są one przeznaczone jedynie dla Chrystusa i Maryi. Bo nawet w uczynkach tych, którzy są sprawiedliwi, a w swoim duchowym życiu bardzo zaawansowani, jest wiele do uzupełnienia i poprawienia. Ale właśnie te braki zostały już wypełnione przez mojego Pana, Jezusa Chrystusa, przez co uczynki ludzi mogą być zjednoczone przez Boga Ojca z dziełami Jezusa i przez niego samego przyjęte. Ale jeśli ktoś nie myśli spełniać jakichkolwiek własnych uczynków, lecz stoi bezczynnie z założonymi rękami, nie może przypisywać sobie zasług Odkupiciela; u takich ludzi nie ma czego uzupełniać ani uświęcać, ale z pewnością jest wiele do potępienia.

Po tym, jak Zbawiciel pościł blisko 40 dni, pozwolił zbliżyć się kusicielowi. Szatan przybył na pustynię i był bardzo zadowolony, ponieważ ten, kogo szukał był sam, bez jego najświętszej matki. Lucyfer i jego piekielni słudzy nazywali Maryję swoim wrogiem, ponieważ wielokrotnie zostali przez nią upokorzeni. Z naszym Zbawicielem dotąd się nie mierzyli, dlatego pod nieobecność Matki Bożej dumny smok był pewny zwycięstwa nad jej synem. Ale po obserwacji swojego przeciwnika wszyscy odczuli wielką obawę, ale nie taką, jakby uznawali go za prawdziwego Boga. O tym nawet nie myśleli, bo zawsze, od narodzin, widzieli w nim człowieka wzgardzonego. W wyglądzie Jezusa dostrzegali jednak Jego wielki spokój i majestat oraz Jego doskonałe czyny. To napawało ich strachem i zwątpieniem. Nie były to bowiem czyny i cechy znane im u innych ludzi, których wystawiali na próbę i łatwo pokonywali. Naradzał się wtedy lucyfer ze swoimi sługami: „Kim jest ten człowiek, który jest tak surowy przeciwko wszelkim wadom, którymi pokonujemy innych? Jeśli jest tak całkowicie oderwany od świata i tak podporządkował sobie swoje ciało, z jakiej strony będziemy mogli go zaatakować? Jak możemy liczyć na zwycięstwo, jeśli odebrał nam naszą broń? Wątpię w sukces tej walki”. To powinno nam uzmysłowić, jaką moc mają posty czy inne ujarzmianie ciała; te bowiem wprawiają szatana, a nawet całe piekło w strach.

Nasz boski Zbawiciel pozostawiał lucyfera w przekonaniu, że jest on zwykłym człowiekiem, ale bardzo sprawiedliwym i świętym. Pan chciał bowiem, aby szatan zaangażował całą swoją moc i zło, tak jak to czyni, kiedy dostrzega u ludzi wielkie cnoty, a których chce skłonić do zła. Smok zebrał wszystkie swoje siły i walka na pustyni rozpoczęła się z większą zaciekłością, niż kiedykolwiek widziano lub kiedykolwiek zobaczy się na świecie w walce ludzi ze złymi duchami. Lucyfer i jego sprzymierzeńcy zgromadzili całą niegodziwość, gniew i furię przeciwko przeważającej mocy, jaką dostrzegali w naszym Panu Jezusie Chrystusie. Mimo to Król Królów, najwyższa mądrość i dobroć, ograniczył się w swoim działaniu, aby ukryć prawdziwą przyczynę jego nieskończonej mocy. Ukazał tylko tę płynącą z jego człowieczeństwa, która oczywiście była wystarczająca, by pokonać swoich wrogów. Przed walką jako człowiek, Jezus zwrócił się z modlitwą do Ojca, w najwyższej części swojej duszy, która jest niedostępna dla szatana, słowami: „Ojcze mój wieczny Boże, rozpoczynam walkę z moim wrogiem, aby zmiażdżyć jego moc i pychę, z jaką powstaje przeciwko Tobie i tak drogim mi duszom. Dla Twojej chwały i ich zbawienia wystawię się na zuchwalstwo lucyfera i zmiażdżę mu głowę, aby ludzie, kiedy będą kuszeni przez tego węża, widzieli go już jako pokonanego, chyba że ulegną mu z własnej woli. Błagam Cię wieczny Ojcze, pamiętaj o mojej walce i zwycięstwie, gdy ludzie będą uciskani przez tego wspólnego wroga. Wzmocnij ich słabość, aby i oni mogli zwyciężać mocą mojego zwycięstwa, aby za moim przykładem nauczyli się nabierać odwagi, i w ten sposób pokonywać swoich wrogów.

Kuszenie rozpoczęło się w trzydziestym piątym dniu postu i trwało do końca czterdziestego dnia. Lucyfer ukazał się w ludzkiej postaci ubranej w blask anioła światła. Pomyślał, że nasz Pan jest głodny po tak długim poście, dlatego powiedział: „Jeśli jesteś Synem Bożym, powiedz tym kamieniom, by stały się chlebem”. Postawił takie pytanie, aby dowiedzieć się, czy nasz Zbawiciel jest Synem Bożym, ponieważ to było dla niego największym zmartwieniem. Ale Pan odpowiedział: „Nie samym chlebem żyje człowiek, lecz każdym słowem, które wychodzi z ust Pana”. (Pwt 8. 3). Nawet szatan nie rozumiał w pełni tych słów, jakie im nadał Pan. Lucyfer rozumiał je tak, że Bóg potrafi utrzymać człowieka przy życiu bez chleba i jakiegokolwiek innego pożywienia. To oczywiście się zgadza, ale słowa te mają jeszcze inne, ukryte znaczenie. Wtedy odpowiedź Chrystusa możemy odczytać następująco: „Ten człowiek, z którym rozmawiasz żyje w Słowie Bożym, tzn. w Synu Boga, z którym jest on zjednoczony w jednej osobie”.

Po tej odpowiedzi szatan był przytłoczony, ale nie okazywał tego i nie odstąpił od kuszenia. W drugim kuszeniu diabeł podsuwa myśl, że gdyby widziano go spadającego z wysokości bez obrażeń, zostałby uznany za wielkiego cudotwórcę i świętego. Przy tej próbie niebiańscy aniołowie otoczyli swego króla pełni zdumienia, że Bóg pozwolił się fizycznie nieść w rękach lucyfera, wyłącznie dla dobra jakie miało z tego wyniknąć dla ludzkości. Niezliczone złe duchy także podążały za księciem ciemności; tego dnia piekło było niemal puste.

Za trzecim razem diabeł próbuje wzbudzić w naszym Zbawicielu pożądanie władzy. Niesłychane zuchwalstwo i oszustwo. Szatan obiecuje coś, czego nie ma ani nie może dać. Bowiem cała ziemia i niebo, wszystkie królestwa, skarby i bogactwa, wszystko to należy do Pana. Daje i zabiera komu i kiedy chce. Szatan niczego nie posiada, dlatego wszystkie jego obietnice są kłamstwem.

Zauważmy jeszcze, za Grzegorzem Wielkim, że stary wróg podniósł się przeciwko pierwszym ludziom potrójnym kuszeniem, mianowicie smakiem, żądzą sławy (będziecie jak Bóg) oraz chciwością (poznanie dobra i zła), i w ten sposób ich pokonał. Przeciwko drugiemu człowiekowi wybiera te same środki, mianowicie: kusi smakiem chleba; sławą, jeśli skacząc z góry zostanie na oczach ludzi złapany przez anioły oraz chciwością, kiedy obiecuje ziemskie królestwa. Tym razem jednak zostaje pokonany i wyrzucony z powrotem do piekła. W tym kuszeniu widzimy też, że Chrystus zwycięża szatana posługując się jedynie przykazaniami zapisanymi w Piśmie Świętym, bez ukazywania swojej boskiej mocy. Na końcu tej Ewangelii czytamy, że aniołowie służyły naszemu Pana. Pokazuje nam to podwójną naturę w jednej osobie Zbawiciela. Bo człowieka kusi diabeł, a Bogu służą aniołowie. Podobnie, gdyby diabeł nie widział w Jezusie człowieka, nie odważyłby się go kusić, a gdyby Jezus nie był Bogiem, aniołowie nie usługiwaliby mu.

Jan Chryzostom – Mt 4.

Wtedy Duch wyprowadził Jezusa na pustynię, aby był kuszony przez diabła

        Kiedy „wtedy”? Po tym, kiedy Duch Święty zstąpił na Jezusa po jego chrzcie. Dokąd? Na pustynię. Chciał bowiem zwabić diabła dając mu poczucie przewagi. Nie tylko poprzez głód, ale także przez wybór miejsca. Diabeł woli atakować nas, kiedy jesteśmy osamotnieni. Dlatego też kusząc pierwszych ludzi, najpierw kusił Ewę, kiedy Adam był daleko. Zobaczcie z jaką przebiegłością diabeł dokonuje swoich dzieł, jak potrafi cierpliwie czekać na dogodną chwilę. Nie atakuje Pana, kiedy pości, lecz dopiero gdy odczuwa głód.

Wtedy przystąpił kusiciel i rzekł do Niego:” Jeśli jesteś Synem Bożym, powiedz tym kamieniom by stały się chlebem

        Diabeł usłyszał słowa „To jest mój Syn umiłowany…” i widział świadectwo Jana Chrzciciela. Później jednak widzi głodującego Jezusa. Po tym co o Jezusie słyszał i zobaczył nie uważał go za zwykłego człowieka, ale też nie sądził, by Syn Boga mógł odczuwać głód. Ponieważ nie znał prawdy o wcieleniu Słowa, ani jak ma się to stać, nie był pewien z kim ma do czynienia. Dlatego starał się zastawiać pułapki i tak prowadzić rozmowę, aby niejako przy okazji dowiedzieć się prawdy. Dlatego nie mówi: „skoro jesteś głodny…”, lecz „jeśli jesteś Synem Bożym…”. Schlebia Panu, jakoby nie dostrzegał jego głodu, bo diabeł uważał, że odczuwanie głodu przez Boga byłoby dla niego hańbiące. Chce sprowokować Jezusa do potwierdzenia bądź zaprzeczenia, czy naprawdę jest Synem Bożym. Zobaczmy, że używa tego samego sposobu, jakim pokonał pierwszych ludzi, mianowicie przez wzbudzenie pragnień zmysłów. Tym razem jednak Chrystus, mimo głodu, nie przystaje na sugestie diabła. Uczy nas tym, że nigdy nie wolno ulegać podszeptom diabła, nawet gdyby doradzał coś pożytecznego. Jego celem jest zawsze czynienie przez nas zła. Sam Pan Jezus Chrystus nakazał milczeć diabłom, kiedy głosiły, że jest on Synem Bożym.

Jeśli jesteś Synem Bożym, rzuć się w dół; jest bowiem napisane: Aniołom swoim rozkaże co do ciebie, a na rękach nosić cię będą

        Dlaczego diabeł przed każdą próbą mówi: „jeśli jesteś Synem Bożym”? Robi to samo co wobec pierwszych rodziców. Wtedy oskarżał Boga mówiąc im: „W dniu, w którym z tego zjecie, otworzą się wam oczy”. Chciał im w ten sposób zasugerować, że zostali oszukani przez Boga i nie doświadczyli od Niego żadnych dobrodziejstw. Teraz nawiązuje do tego samego sposobu, mówiąc niejako: Na próżno Bóg nazwał cię Synem; zwiódł cię jedynie tymi słowami, a jeśli tak nie jest, to udowodnij swoją boską moc i godność. Dodatkowo szatan przekręca sens przytoczonych słów (Psalm 91. 11 – 12), gdyż nie odnoszą się one do Chrystusa. Lecz Jezus nie popada w złość wobec tego zuchwalstwa, ani nie odnosi się do fałszywie przytoczonych słów psalmu, ale ze spokojem odpowiada słowami Pisma Świętego. Cały czas zachowuje się jak człowiek i nie odkrywa swojej prawdziwej natury.

Dam ci to wszystko, jeśli upadniesz i oddasz mi pokłon

        Tym razem szatan zgrzeszył przeciwko Bogu Ojcu, nazywając swoim wszystko, co należy do Niego, jakoby to diabeł był stworzycielem świata. Także wtedy nasz Pan zachował spokój, ale stanowczo zakończył kuszenie.

Jaka nauka płynie z tej Ewangelii? Nigdy nie wierzmy diabłu, nigdy go nie słuchajmy. Im więcej obiecuje, tym bardziej powinniśmy się od niego odwrócić. On jest naszym nieprzejednanym wrogiem, który wypowiedział ludzkości bezlitosną wojnę. My nie myślimy o naszym zbawieniu tyle co szatan o naszej zagładzie. Jeśli diabeł obiecuje, to nie po to by nam coś dać, ale by zabrać to co mamy. Pokazuje ziemskie bogactwa by zabrać te niebiańskie. Jeśli nie złamie ludzi bogactwem, to spróbuje biedą, jak Hioba. Ale czy to mogło odnieść sukces? Ktoś, kto mądrze obchodzi się z bogactwem łatwo zniesie niedostatek. Kto nie trzyma się kurczowo tego co ma, nie będzie pragnął tego, czego nie ma. Napisane jest: „Pan karci tych, których miłuje” (Prz 3. 12). Kiedy prowadzimy złe życie, a wszystko dobrze się układa, powinniśmy się martwić. Kiedy grzeszymy musimy żyć w strachu, zwłaszcza kiedy nie płacimy za to żadnej ceny. Kiedy Bóg zsyła na nas zasłużoną karę stopniowo, ułatwia nam to odpokutować grzechy, ale kiedy pozwala by kara kumulowała się a my ciągle tkwimy w grzechach, czeka nas surowy sąd.

Jeśli ktoś nie wierzy w życie wieczne, piekło czy niebo, niech chociaż zastanowi się nad świadectwem demonów, jakie dają swoim krzykiem i lamentami. Przecież nie chcą nam zdradzić tego, czym jest piekło, co więcej, chcą abyśmy w istnienie piekła nie wierzyli. Zatem dlaczego to czasami robią? Bo są do tego zmuszani przez większą siłę, dla naszego dobra.

Dodaj komentarz