Czytania

Iz 58. 7 – 10;  1 Kor 2. 1 – 5;  Mt 5. 13 – 16   

   Kazania

Hildegarda z Bingen – Liber vitae meritorum

Tomasz z Akwinu – Catena aurea





Hildegarda z Bingen – Iz 58. 10

Gdy wylejesz łaknącemu duszę twoją, a duszę utrapioną nasycisz, wzejdzie w ciemności twoje światło, a ciemności twoje będą jasne jak południe

        Dusza posiada westchnienia, tęsknoty oraz wolę i jest przywiązana do ciała, które jest wzięte z ziemi. I kiedy dusza wprawia ciało w ruch, czyli po ożywieniu go, ciało odczuwa grzechy, z których powstało. Kiedy ciało je popełnia, dusza pragnie pełnić swoją służbę, czyli czynić dobro. Człowiek powinien wtedy szybko powstać na westchnienie duszy, przez co skieruje się on znowu ku Bogu. Tak samo szybko powinien wznieść się do tęsknoty duszy, którą obejmuje Boga, a wobec woli duszy być stale czujnym, czym pokazuje miłość do Boga. Dusza bowiem pojmuje wiele dobra i zła, co widać w działaniu człowieka. Dusza jest jak wiatr co wieje nad trawą i jak rosa, która opada na trawę, i jest jak deszczowe powietrze, co pozwala trawie rosnąć. Dlatego człowiek powinien obdarzać tęskniących swoją dobrą wolą. W jaki sposób? Powinien być wiatrem poprzez pomaganie potrzebującym. Jest rosą, kiedy pociesza samotnych. Będzie deszczowym powietrzem, kiedy zrezygnowanych wzmocni, nasycając ich właściwą nauką. W ten sposób dzieli się swoją duszą; kiedy całymi siłami swojej duszy rozsądnie ich wspiera.

Kiedy tak będziesz czynił i jeśli duszę udręczoną przez demony i ludzi, grzechami skrępowaną uzdrowisz przekonywującymi słowami i napełnisz ją świętym pocieszeniem, wtedy twoje światło zajaśnieje poprzez nadejście sprawiedliwości pośród ciemności twoich grzechów. Będziesz wtedy kroczył po dobrej i świętej ścieżce i przestaniesz grzeszyć a zaczniesz spełniać dobre uczynki. Wtedy ciemność grzechu nie będzie już przesłaniać światła świętości, ale będzie służyć temu światłu, nawet wbrew jej woli. Wtedy ciemność popełnionych przez ciebie grzechów stanie się jak światło południa i zniknie, bo tak jak po południu dzień dobiega końca, tak twoich grzechów będzie ubywało, aż znikną.

Tomasz z Akwinu – Mt 5. 13 – 16

Wy jesteście solą ziemi. Lecz jeśli sól straci swój smak, czym ją znowu posolić? Na nic się już nie przyda, tylko na wyrzucenie i podeptanie przez ludzi

        Po tym jak dał swoim uczniom wielkie przykazania, chwali ich teraz słowami „jesteście solą ziemi”. Tymi słowami chce powiedzieć: nie posyłam was do waszego życia ani do jednego narodu, ale na cały świat. Cieszcie się, kiedy napominając innych będziecie znieważani, bo takie jest zadanie soli, chronić przed zgnilizną. Dlatego bluźnierstwa nie będą wam szkodzić, a będzie to raczej świadczyło o waszej prawości i moralności.

Przyjrzymy się teraz temu stwierdzeniu dokładniej, urzędowi apostolskiemu i naturze soli. Naturą soli jest to, że niszczy to, co gnije. Dlatego nie zaszkodzi apostołom żadna zniewaga czy obelga, gdyż sami są jak sól. Służy ona też do codziennego użytku, nadaje jakby nieśmiertelności ciałom, które są nią posypane (konserwuje), służy też jako przyprawa do różnych potraw. Apostołowie są zaś głosicielami Królestwa Niebieskiego, są solą z nieba, przyprawą wieczności, dlatego Chrystus nazywa ich słusznie solą ziemi, bo swoją nauką niejako posypują solą i zachowują ciała dla wieczności. Sól zmienia tez swoją strukturę pod wpływem wody i gorąca, słońca i powietrza; podobnie apostołowie poprzez chrzest, Boży ogień miłości i tchnienie Ducha Świętego, zostali duchowo odrodzeni. Mądrość głoszona przez apostołów osusza soki pożądliwości, usuwa smród i gnicie spowodowane złym postępowaniem i robactwo złych myśli.

Ponieważ człowiek podlega zmianom, Jezus napomina apostołów, aby trwali w powierzonej im mocy, kiedy mówi: „Jeśli sól utraci …”. W innych słowach znaczy to: jeżeli nauczyciel pobłądzi, kto inny będzie mógł go pouczyć? Jeśli wy, którzy macie przyprawić solą mądrości wszystkie narody, z obawy przed prześladowaniami utracicie Królestwo Niebieskie, gdzie znajdą się ludzie, którzy poprawią wasze błędy? Można tez inaczej rozumieć te słowa, mianowicie: kto żyje wyłącznie sprawami doczesnymi to utraci to co wieczne, czyli coś, czego żaden człowiek nie może ani dać, ani odebrać.

Jeśli nauczyciele staną się mdli, bez soli, bez smaku, nie są w stanie pokrzepić tego, co jest jałowe i puste; stają się wtedy bezużyteczni. Przyrównanie do soli znowu jest bardzo trafne, bo sól wykorzystuje się do przyprawiania i suszenia (konserwacji) mięsa. Zatem ci, którzy mają prowadzić innych, a sami zaniedbują siebie i swój urząd, stają się bezużyteczni i nie powinni pełnić roli nauczycieli i głosić Ewangelii.

Jesteście światłością świata; nie da się ukryć miasta, które leży na górze

        Jak nauczyciele wędrujący po dobrej ścieżce są solą, która nadaje smak, tak dzięki nauczaniu Słowa Bożego są światłem, które rozjaśnia umysły nieświadomych. Ale dobrą naukę musi poprzedzać właściwe postepowanie. Jezus nazywa uczniów najpierw solą, później światłem. Może dlatego, że sól sprawia by to, co jest nią posypane się nie zepsuło, podczas gdy światło dodaje rzeczom blasku.  Apostołowie są najpierw nazwani solą ze względu na Żydów i pierwszych chrześcijan, którzy już poznali Boga. Światłem ze względu na pogan, których do światła prowadzą. Jako świat nie rozumiemy tu ziemi czy nieba, ale całą ludzkość, do której posłani zostali apostołowie w celu jego oświecenia. Naturą światła jest to, że rozchodzi się we wszystkich kierunkach i rozprasza ciemność. Tak więc świat, gdzie jeszcze Bóg nie został poznany, został przysłonięty ciemnością niewiedzy, którą apostołowie oświetlają głoszeniem Słowa Bożego. Tak jak światło, które rozsyła swoje promienie, tak samo Pan, który jest słońcem sprawiedliwości, posyła swoich apostołów by wygnali ciemność ze świata. Zauważmy jak prorocze były to słowa. Apostołowie, kiedyś nieznani nawet w swojej ojczyźnie, dziś ich imiona stały się znane na całym świecie. Nie przeszkodziły w tym ani prześladowania ani ich męczeńska śmierć.

Aby apostołowie nie ukrywali się, ale zawsze występowali otwarcie Pan zachęca, by mieli ufność w swoim nauczaniu, mówiąc: „Nie może się ukryć miasto …”. Dlatego napomina ich do ciągłego czuwania, bo będą na oczach wszystkich, jak miasto na górze bądź świeca na świeczniku. Tym miastem jest Kościół świętych, o którym pisze psalmista: „Wspaniałe rzeczy głoszą o tobie, o Miasto Boże” (Ps 87. 3). Jego mieszkańcami są wszyscy wierzący: „jesteście współobywatelami świętych i domownikami Boga” (Ef 2. 19). Górą jest oczywiście Chrystus. Albo „leży na górze” znaczy na wielkiej sprawiedliwości, z której wypływa 8 błogosławieństw i cała nauka Chrystusa wygłoszona w kazaniu na górze. Miasto, które leży na górze nie może pozostać ukryte, nawet gdyby chciało, ponieważ góra, która je nosi czyni je widzialnym dla wszystkich. Również apostołowie, kapłani i wszyscy, którzy są zbudowani na Chrystusie nie mogą pozostać ukryci, nawet gdyby chcieli, ponieważ to Chrystus ich objawia. Miasto może być też rozumiane jako ciało Chrystusa, bo w nim, poprzez przyjęte cierpienie, w pewnym stopniu zawarta jest jedność ludzkości, a my, będąc częścią jego ciała w Kościele, jesteśmy mieszkaniem w tym mieście. To, dlaczego Chrystus objawia swoich świętych i nie pozwala im pozostać w ukryciu pokazuje w porównaniu:

Nie zapala się też światła i nie stawia pod korcem, ale na świeczniku

        Tymi słowami Jezus nawołuje do głoszenia Ewangelii, jakby chciał powiedzieć: Ja zapaliłem ogień, ale waszym zadaniem jest to, aby zawsze płonął, nie tylko dla was i wszystkich, którzy mają zostać oświeceni, ale także ze względu na Chwałę Bożą. Światłem jest Słowo Boga. Tymi, którzy zapalają światło są Bóg Ojciec, Syn i Duch Święty.

Co znaczy stawianie pod korcem? Czy znaczy to tylko ukrywanie światła? Jakby powiedzieć: nikt nie zapala światła i nie ukrywa go? To raczej stawianie dóbr ziemskich ponad głoszenie prawd wiary. Znaczy, że każdy kto przysłania światło chrześcijańskiej nauki prywatnymi, doczesnymi korzyściami, stawia światło pod korcem. Korzec trafnie symbolizuje to co ziemskie i cielesne. Po pierwsze jako miarę tego co otrzymamy za uczynki na ziemi. Po drugie, wszystkie dobra doczesne, które są dla ciała, mają swój początek i koniec, czyli pewna miarę czasu. (Korzec to miara objętości, mógł mieć formę np. garnka). Inaczej niż dobra duchowe, które nie mają końca. Światło na świeczniku stawia zaś ten, kto poddaje swoje życie służbie Słowu; głoszeniu prawdy podporządkowuje całe ziemskie życie. Wtedy, przez taką służbę ciała, nauczanie świeci piękniej i jaśniej; kiedy nauczyciele przekazują swoje nauczanie także swoją postawą i dobrymi uczynkami. Świecznik symbolizuje także Kościół, który nosi słowo życia. Korzec może też oznaczać synagogę, która otrzymane dary zachowała tylko dla siebie i przestrzegała tylko pewną miarę przykazań. Dlatego wiary nie można wyznawać w granicach prawa napisanego przez ludzi, lecz należy pójść z nią do Kościoła, gdzie świeci siedmioraka łaska Ducha Świętego.

Aby świeciło wszystkim, którzy są w domu

        Światło na świeczniku może oznaczać też Chrystusa na krzyżu, który swoim cierpieniem dał światło wszystkim mieszkającym w Kościele. Dom może symbolizować także cały świat, który przez apostolski Kościół zostanie oświetlony.

Niech wasze światło świeci przed ludźmi, aby widzieli wasze dobre uczynki

        To znaczy: Oświecajcie przez nauczanie, tak by nie tylko słyszeli wasze słowa, ale także widzieli wasze dzieła; abyście tych, których jak światło oświecicie słowem, także utwierdzali w wierze, swoim przykładem, niejako posypywali solą. Przez nauczycieli, którzy uczą słowem i czynem, Bóg jest uwielbiony; Boską dyscyplinę poznaje się także po obyczajach w rodzinie. Dlatego następuje:

I chwalcie Ojca waszego, który jest w niebie

        Gdyby zabrakło tych słów, można by pomyśleć, że ostatecznym celem nauczania jest uznanie przez ludzi, ale nie tego szukają głosiciele Słowa Bożego. Dlatego człowiek głoszący prawdy wiary, który dobrymi uczynkami spodoba się innym ludziom, ciągle ma mieć na uwadze chwałę Bożą, a nie swoją. Ma więc zabiegać o to, by jedynie Bóg był poprzez niego uwielbiony.

Dodaj komentarz