Czytania

Ez 37. 12 – 14;  Rz 8. 8 – 11;   

J 11. 1 – 45    

   Kazania

Piotr Chryzolog – Wybrane kazania (Wykład 42)

Augustyn z Hippony – Wykłady do Ewangelii św. Jana 

 

Piotr Chryzolog  

Panie, choruje ten, którego Ty kochasz

        Tymi słowami siostry Łazarza odwołują się do miłości Jezusa, powołują się na Jego dobroć, apelują do Jego łagodności; pragną, aby ich przyjacielskie relacje usunęły trudną dla nich sytuację. Chrystusowi jednak bardziej zależało na pokonaniu śmierci aniżeli na usunięciu choroby. Jego miłość nie miała objawić się w uzdrowieniu Łazarza, ale w jego wskrzeszeniu. Dlatego Jezus nie przygotował dla niego lekarstwa, ale od razu obdarzył go chwałą zmartwychwstania. Dlatego ewangelista pisze: „Gdy usłyszał o jego chorobie, pozostał jeszcze dwa dni tam, gdzie przebywał”. Zobaczmy, że tym razem (w przeciwieństwie do córki Jaira i młodzieńca z Nain), Pan daje śmierci przestrzeń na dokonanie jej wszystkich naturalnych praw. Nie zapobiega rozkładowi ciała. Pozwala wciągnąć go do otchłani i tam zatrzymać; dopuszcza do momentu, w którym wszelka ludzka nadzieja ginie, a ujawnia się cała moc ziemskiej przemijalności, aby ukazać, że to, co zamierza uczynić jest dziełem boskim, a nie ludzkim. Dlatego do tego czasu postanawia pozostać tam, gdzie właśnie przebywa, aby później samemu zaświadczyć o jego śmierci słowami

Łazarz umarł i raduję się, że tam nie byłem ze względu na was, bo uwierzycie; lecz pójdźmy do niego

        Jezus cieszy się, ponieważ gorycz śmierci wkrótce zamieni się w radość zmartwychwstania. W śmierci i wskrzeszeniu Łazarzu został nakreślony obraz śmierci i zmartwychwstania Chrystusa. Widzimy teraz, że poprzez wskrzeszenie człowieka po czterech dniach od śmierci Jezus chce ułatwić uczniom uwierzenie w swoje zmartwychwstanie trzeciego dnia. Mieli uwierzyć, że ten, który przywraca życie rozkładającemu się ciału, z łatwością może przywrócić życie samemu sobie.

A jak rozumieć słowa „tam nie byłem”? Czy było miejsce, gdzie nie było Chrystusa? Jakże mógłby tam nie być, skoro mówił uczniom o śmierci Łazarza? Chrystus oczywiście tam był jako Bóg, ale nie w swoim człowieczeństwie. Jest też drugie znaczenie tych słów, mianowicie: „tam” czyli w śmierci, w grobie, otchłani, gdyż to miało dopiero nastąpić. Bo tylko przez Jezusa Chrystusa, poprzez Jego śmierć zostanie zniszczona wszelka moc śmierci.

Panie, gdybyś tu był, mój brat by nie umarł

        Marta nazywa Jezusa Panem, ale jeszcze nie wie, że jest Bogiem. Boga nie ograniczają bowiem ani przestrzeń, ani czas. Jeszcze nie wierzy, jedynie próbuje uwierzyć; wiara i niewiara jeszcze walczą w jej duszy.

Ale i teraz wiem, że Bóg da Ci wszystko, o cokolwiek byś prosił Boga

        Bóg daje z siebie, nie prosi u samego siebie. Marta dalej nie wie kim tak naprawdę jest Jezus. Prosi Go o wstawiennictwo u Boga, choć przez obecnego Chrystusa mogła sama bezpośrednio zwracać swoje prośby do Boga. Marto, to sędzia, którego chcesz mieć jedynie za obrońcę. W Nim jest moc dawcy, a nie słabość błagającego. Taka wiara to jeszcze nie prawdziwa wiara. Taka wiedza to niewiedza.

Marta w dwóch miejsca mówi „wiem”: „Wiem, że Bóg da Ci wszystko…” oraz „wiem, że zmartwychwstanie…”. Apostoł Paweł w liście pisze: „Jeśli kto mniema, że coś wie, to jeszcze nie wie, jak wiedzieć należy” (1 Kor 8. 2). Za drugim razem „wie”, że jej brat zmartwychwstanie w dniu ostatecznym, ale nie wie, że może także zmartwychwstać teraz, choć Zmartwychwstanie stoi przed nią („Ja jestem zmartwychwstaniem i życiem…”). Czy Bóg, który może wskrzesić wszystkich ludzi, nie może wskrzesić teraz jednej osoby?

Dlaczego Jezus poświęca tyle uwagi Marcie, chociaż jest w drodze do Łazarza? Ponieważ chce, aby zmartwychwstała w wierze, zanim jej brat zmartwychwstanie w ciele.

Jezus zapłakał

        Jezus raduje się, kiedy mówi o śmierci Łazarza i płacze z powodu powołania go znowu do życia. Podobnie ojciec syna marnotrawnego nie płacze, kiedy ten go opuszcza, ale kiedy powraca. Nie są to łzy smutku, raczej radości. Powodem smutku Jezusa może być jedynie to, że jeszcze nie nadszedł czas by wskrzesić wszystkich umarłych.

 

Augustyn z Hippony

         Słuchaliśmy fragmentu Ewangelii, w którym jak spektaklu oglądamy, jak dokonuje się wielki cud przywracania do życia Łazarza. Kiedy rozważamy dzieła Chrystusa widzimy, że kto wierzy – zmartwychwstaje, kto grzeszy – umiera. Zauważmy, że każdy boi się śmierci ciała, ale niewielu boi się śmierci duszy. Śmierć ciała, choć jest nieunikniona, jest dla wszystkich wielkim zmartwieniem. Ludzie troszczą się o to, by nadeszła jak najpóźniej. Jednak wszystkie te starania kiedyś okażą się próżne. Z drugiej strony człowiek, który jest powołany do życia wiecznego, nie przywiązuje tak wielkiej wagi do możliwej śmierci duszy. A potrzeba niewiele, wystarczy unikać grzechów by żyć wiecznie. Obyśmy tylko mogli zachęcić wszystkich ludzi i sami dali się zachęcić do takiej troski o życie wieczne, jak troszczymy się o doczesne. Czego nie zrobi człowiek w niebezpieczeństwie? Czy nie odda wszystkiego dla uratowania życia? Ile poświęci, aby tylko o trochę je przedłużyć? Gdyby ktoś komuś powiedział: zrób to czy tamto a nie umrzesz, czy by się ociągał? Bóg stawia przed nami łatwe wymagania w zamian za życie wieczne, a nam nie chce się je spełniać. Ci, którzy kochają życie ziemskie skarżą się, że nie jest ono takie jakby sobie życzyli, ani tak długie jak by chcieli. My możemy mieć wieczne szczęśliwe życie, bez trosk cierpienia, a nie robimy sobie wyrzutów, że tak mało robimy dla jego osiągnięcia.

Trzy osoby, które wskrzesił Jezus, odnoszą się do zmartwychwstania duszy, które dokonuje się poprzez wiarę. Niech każdy spojrzy w swoją duszę; jeśli grzeszy, ona umiera; grzech jest śmiercią duszy. Ale czasami grzeszymy tylko w myślach. Upodobałeś sobie coś złego, zgodziłeś się na to – zgrzeszyłeś; zgoda cię zabiła; ale śmierć jest wewnętrzna, ponieważ zła myśl nie została jeszcze wprowadzona w czyn. Aby wskazać na przebudzenie takiej duszy, Chrystus wskrzesił córkę Jaira. Po śmierci jeszcze nie została wyprowadzona, lecz leżała martwa w domu; grzech był jakby ukryty. Jeśli jednak nie tylko uległeś złemu pragnieniu, ale i popełniłeś samo zło, to jakby wyniosłeś umarłego za bramę; wtedy jesteś martwym poza miastem. Ale i takiego Pan wskrzesza, tak jak wskrzesił młodzieńca z Nain i oddał go jego matce. Jeśli zgrzeszyłeś – pokutuj, a Pan cię wskrzesi i zwróci Kościołowi, twojej matce. Trzecim zmarłym jest Łazarz. Istnieje bardzo zły rodzaj duchowej śmierci, nazywa się on złym nawykiem. Bo czym innym jest grzeszyć, a czym innym z grzechu uczynić codzienność. Kto grzeszy i natychmiast się poprawia, szybko powraca do życia. Lecz kto grzeszy nałogowo jest już pogrzebany, cuchnie – bo roznosi się jego niesława i wstyd. Takimi grzesznikami są wszyscy ludzie zepsuci moralnie, ludzie niegodziwi. Tacy już nie słyszą napomnień, są zepsuci i przytłoczeni swoimi przyzwyczajeniami. Ale nawet dla takich, zbawcza moc Jezusa nie jest zamknięta dla ich przebudzenia. Znaliśmy bądź widzimy ludzi, którzy porzucili nałogi i żyją lepiej niż ci, którzy ich napominali. Nikt nie powinien zwątpić; nikt nie powinien polegać tylko na sobie. Zarówno rozpacz jak i nadmierna pewność siebie są złem.

Panie, ten, którego miłujesz jest chory

        Nie powiedziały: „Przyjdź”, bo kochającego wystarczy poinformować. Nie odważyły się powiedzieć: „Przyjdź i ulecz”. Nie śmiały powiedzieć: „Rozkaż tam, a stanie się tutaj”, chociaż za takie słowa chwalona i wspominana jest wiara setnika każdego dnia („Nie jestem godzien, abyś wszedł pod mój dach, ale powiedz tylko słowo, a mój sługa będzie mój sługa” Mt 8. 8). Siostry mówią jedynie: „Panie, ten, którego miłujesz jest chory”. To tak jakby powiedziały: „Panie, wystarczy, że o tym wiesz; bo nie potrafisz go nie kochać i opuścić go. Ktoś mógłby zapytać: Dlaczego Łazarz symbolizuje grzesznika a jest jednocześnie umiłowanym Jezusa? Pan odpowiada: „Nie przyszedłem, aby wzywać sprawiedliwych, ale grzeszników” (Mt 9. 13). Bo gdyby Bóg nie kochał grzeszników, nie schodziłby z nieba na ziemię.

Kto we Mnie wierzy, choćby i umarł, żyć będzie.

A kto żyje i wierzy we Mnie, nie umrze na wieki

        Jest tak dlatego, ponieważ Bóg nie jest Bogiem umarłych, lecz żywych; wszyscy żyją w Nim. Uwierz zatem, bo jeśli nawet umrzesz, będziesz żył; jeśli jednak nie uwierzysz, to nawet jeśli żyjesz, jesteś martwy. Czym jest śmierć ciała? – brakiem duszy. Czym jest śmierć duszy? – brakiem wiary. Zatem duszą twojej duszy jest wiara. Kto wierzy we Mnie, nawet jeśli umrze ciałem, będzie żył duszą, dopóki ciało zmartwychwstanie i więcej nie umrze. To właśnie znaczą słowa: Kto we Mnie wierzy, choćby i umarł, żyć będzie. A każdy, kto cieleśnie żyje i wierzy, nie umrze na wieki, dzięki życiu ducha i nieprzemijalności zmartwychwstania. Czy wierzysz w to?