Czytania

Dz 6. 1 – 7;   1 P 2. 4 – 9

J 14. 1 – 12 

   Kazania

Augustyn z Hippony – Traktaty do Ewangelii św. Jana

 

Augustyn z Hippony

W domu Ojca mego jest mieszkań wiele

        Tak jak jeden jest silniejszy od drugiego, jeden mądrzejszy od drugiego, jeden sprawiedliwszy od drugiego, jeden świętszy od drugiego, tak żaden z nich nie będzie wykluczony z tego domu, gdzie każdy otrzyma mieszkanie według swoich zasług. Denar dla każdego pracownika winnicy ma taką samą wartość, i jak wiemy, właściciel winnicy wynagrodził wszystkich tak samo, bez względu na to, jak długo pracowali (Mt 20. 9). Ten denar wskazuje niewątpliwie na życie wieczne, gdzie nikt nie żyje dłużej od innych, bo nie ma różnych miar dla wieczności. Ale wiele mieszkań oznacza zapewne różne stopnie nagrody w życiu wiecznym. „Bo inny jest blask słońca, inny księżyca i gwiazd. Jedna gwiazda różni się jasnością od drugiej. Podobnie jest ze zmartwychwstaniem” (1 Kor 15. 41). Tak jak gwiazdy, tak i święci w Królestwie Bożym otrzymają mieszkania o różnej jasności; ale na podstawie przypowieści o pracownikach winnicy widzimy, że nikt nie będzie wykluczony z Królestwa; i tak Bóg będzie wszystkim we wszystkim. A ponieważ Bóg jest miłością, to miłość ta sprawi, że to, co każdy ma z osobna, będzie wspólne dla wszystkich. Bo jeśli ktoś kocha w innym to, czego sam nie posiada, to ma to także dla siebie. Dlatego nie będzie zazdrości z powodu różnej jasności, ponieważ we wszystkich panować będzie jedność miłości.

Idę przygotować wam miejsce

        Jak rozumieć słowa Jezusa o mieszkaniach, które już są, a które On dopiero idzie nam przygotować? Podobnie jak słowa o powołaniu apostołów: „Wybrał nas przed założeniem świata” (Ef 1. 4). Wybór ten rozumiemy jako postanowienie w niebie, a nie sam moment powołania ich na ziemi. Tak też przygotował mieszkania i zarazem przygotowuje je, i to nie jakieś inne tylko te same; podobnie jak już stworzył to, co ma dopiero się stać. Bo On sam dokonuje tego, co już dokonało się w Jego postanowieniu. Słowa o przygotowaniu mieszkań możemy rozumieć również tak, że przygotowuje On mieszkańców do mieszkań, które już są. A czy domem Ojca, domem Bożym, nie jest świątynia Boża? Apostoł Paweł mówi przecież: „Świątynia Boża jest święta, a wy nią jesteście” (1 Kor 3. 17). Jest nim Królestwo Niebieskie, które Syn ostatecznie przekaże Ojcu (1 Kor 15. 24). W Modlitwie Pańskiej mówimy: „Przyjdź królestwo Twoje”. Znaczy to, że chociaż to Królestwo już istnieje, to jeszcze ono nie panuje. Dopiero kiedy zabrane zostaną z niego wszelkie zgorszenia (Mt 13. 41), będzie królestwem nie tylko z nazwy, ale stanie się takim na mocy panowania. Do tego królestwa zostaną skierowane słowa: „Pójdźcie błogosławieni Ojca mojego, weźcie w posiadanie królestwo, przygotowane wam od założenia świata (Mt 25. 34). Znaczy to: wy, którzy byliście królestwem a nie panowaliście, przyjdźcie i królujcie, abyście się stali tymi, kim mieliście nadzieje być. Zatem dom Boży , ta świątynia Boga, to królestwo Boże są wciąż budowane, wciąż wznoszone, wciąż przygotowywane, wciąż gromadzone. W tym domu będą mieszkania, które Pan przygotowuje; ale w Panu już one są, takie, jak zostały ustanowione przed założeniem świata.

 Dokąd Ja idę, wiecie i drogę znacie

Panie, nie wiemy, dokąd idziesz, jak możemy znać drogę

        Jak właściwie zrozumieć ten dialog? Apostołowie znali przecież drogę, bo znali Jezusa, który jest drogą. Ale Tomasz mówi też, że nie wiedzą, dokąd idzie, choć Jezus twierdzi, że znają zarówno to, dokąd idzie jak i samą drogę. Droga, jaką jest sam Jezus ma dwa znaczenia. Droga, po której się chodzi i prowadzi do celu, oraz droga, która sama jest celem, jakim jest Bóg Ojciec. Jezus jest zatem jedyną drogą, która prowadzi do Ojca, ale jest też celem, czyli Bogiem, bo jak „Ja jestem w Ojcu, a Ojciec we mnie”. Co to oznacza? To, że Jezus zmierza do siebie samego poprzez siebie samego. A dokąd my zmierzamy, jeśli nie do Niego? A czym jest nasza droga, jeśli nie Nim samym? On idzie do siebie przez siebie, my idziemy do Niego przez Niego. Ale zarówno On jak i my zmierzamy do Ojca. Sam Jezus mówi: „Idę do Ojca” (J 16. 10) oraz „Nikt nie przychodzi do Ojca inaczej, jak tylko przez mnie”. Nikt, czyli także Jezus. I dlatego, tak jak On przychodzi do siebie przez siebie i do Ojca, tak i my możemy przyjść do Ojca tylko przez Niego. Jak można to zrozumieć? Posłużę się przykładem. Kiedy do was mówię a wy mnie rozumiecie, to w pewnym duchowym sensie przychodzę do was, chociaż nie opuszczam samego siebie. Kiedy milczę, w duchu wracam znowu do siebie, ale poniekąd pozostaję nadal z wami, o ile zachowacie słowa, które do was skierowałem.

I wezmę was do siebie, abyście byli tam, gdzie Ja jestem

        Gdzie mielibyśmy być, jeśli nie w Nim? Jest tak dlatego, że Jezus jest sam w sobie, więc Jego uczniowie będą tam, gdzie On, czyli w Nim. Jest On bowiem życiem, czyli życiem wiecznym, które jest w Nim, w którym mamy pewnego dnia się znaleźć, kiedy Chrystus nas do siebie zabierze. „Bo jak Ojciec ma życie w sobie, tak dał i Synowi, by miał życie sam w sobie” (J 5. 26). Czy jako przybrani synowie także staniemy się takim życiem? Z pewnością nie, ponieważ On, sam będąc życiem, posiada życie i sam jest tym co posiada, a co jest w Nim, jest Nim samym. My zaś jesteśmy uczestnikami życia, zostaliśmy życiem obdarowani, nie posiadamy go z samych siebie.

Panie, pokaż nam Ojca, a wystarczy nam

        Na te słowa Filip został przez Jezusa napomniany. Chrystus pokazuje, że nie ma różnicy między Nim a Ojcem: „Kto mnie widział, widział Ojca”, jednak Filip domaga się zobaczyć Boga Ojca, przypuszcza, że jest różnica, uważa Ojca za większego od Syna. Zwróćmy uwagę, że Jezus nie odpowiada tylko Filipowi, lecz odpowiada w liczbie mnogiej, kieruje słowa do nas wszystkich. Bo czy sami nie próbujemy szukać różnicy w tym samym, czy nie rozróżniamy na swój sposób Osób Trójcy Świętej, która jest jednością?

Kto we mnie wierzy, ten także będzie dokonywać uczynków, które Ja czynię, i większe nad te czynić będzie

        Czy znamy kogoś, kto dokonał większych dzieł niż Jezus? Bo czy uczeń może być większy od mistrza, czy człowiek może w czymś być lepszym od Boga? Jak zatem rozumieć te słowa? W kolejnych wersetach Jezus dodaje: „O cokolwiek prosić będziecie w imieniu moim, to uczynię to”. Widzimy tu, że to sam Jezus może dokonywać i dokonuje jeszcze większych cudów poprzez tych, którzy w Niego wierzą. A co z tymi, którzy nie dokonują takich rzeczy, czy nie są wierzącymi w Jezusa? Posłuchajmy apostoła Pawła: „Kto wierzy w Tego, który usprawiedliwia grzesznika, wiarę jego poczytuje mu się za sprawiedliwość” (Rz 4. 5). Niech więc naszym wielkim dziełem będzie naśladowanie Chrystusa. Bo również wiara w Chrystusa jest dziełem Chrystusa. On dokonuje tego w nas, ale nie bez nas. Posłuchajmy jeszcze raz tych słów: „Kto we mnie wierzy, także będzie dokonywał dzieł, których Ja dokonuję”. Oznaczają one: Najpierw Ja ich dokonuję, potem będzie tego dokonywać wierzący; bo czynię je po to, aby to samo czynili wierzący. A co może być większym dziełem, niż uczynić z grzesznika sprawiedliwego?