Czytania

Dz 2. 42 – 47;   1 P 1. 3 – 9

J 20. 19 – 31 

   Kazania

Grzegorz Wielki – Homilie do Ewangelii

 

Grzegorz Wielki – J 20. 19 – 31

        Zmartwychwstały Chrystus, pozwalając się dotknąć, pokazuje nam dwie zdumiewające rzeczy, które wydają się być całkowicie sprzeczne. Mianowicie to, że Jego ciało jest teraz niezniszczalne i nieprzemijające, a jednocześnie dotykalne. Bo to, czego można dotknąć jest przemijające, a nie można dotknąć czegoś, co nie przemija. Ale w cudowny i niepojęty sposób nasz Odkupiciel objawia nam zmartwychwstałe ciało jako nieprzemijające a jednocześnie namacalne. Chce w ten sposób umocnić nas w wierze i dążeniu do obiecanej nagrody. Pokazuje, że nieprzemijające zmartwychwstałe ciało jest tej samej natury co te doczesne, ale od tej pory, podobnie jak istoty duchowe chwalebne i wspaniałe.

Weźmijcie Ducha Świętego

        Musimy wyjaśnić, dlaczego nasz Pan obdarza Duchem Świętym dwukrotnie; raz, kiedy był na ziemi i drugi raz po Wniebowstąpieniu. I tylko w dwóch miejscach czytamy o zesłaniu Ducha Świętego; teraz, jako tchnienie Chrystusa oraz w dniu Pięćdziesiątnicy, kiedy objawi się w różnych językach. Dlaczego zatem udzielany jest najpierw uczniom na ziemi, a później zostanie zesłany z Nieba? Dlatego, że istnieją dwa przykazania miłości, to jest miłość do Boga i miłość do bliźniego. Tak jak istnieje jedna miłość i dwa przykazania, tak istnieje jeden Duch i dwa przesłania. Najpierw od Pana, kiedy przebywał na ziemi, a później z Nieba, ponieważ poprzez miłość do bliźniego mamy się nauczyć, jak osiągnąć miłość do Boga. Dlatego Jan mówi: „Jak ktoś, kto nie miłuje swojego brata, którego widzi, może kochać Boga, którego nie widzi?” (1 J 4. 20). W Księdze Powtórzonego Prawa czytamy: „Pozwolił mu miód wysysać ze skały i oliwę z twardego kamienia” (Pwt 32. 13). Jednak w całej Biblii nie znajdziemy opisu takiego czy podobnego wydarzenia, aby jakiś naród pił miód czy oliwę ze skały. Ale przyjrzyjmy się słowom Pawła, mianowicie: „I pili ten sam duchowy napój. Pili zaś z towarzyszącej im duchowej skały, a tą skałą był Chrystus” (1 Kor 10. 4). Jak to rozumieć? Ci, którzy widzieli dzieła i cuda naszego Zbawiciela, ssali miód ze skały. Pili zaś oliwę z twardego kamienia, kiedy po Zmartwychwstaniu zostali namaszczeni Duchem Świętym. Miękka skała wydała niejako miód, kiedy jeszcze śmiertelny Pan ukazał uczniom słodycz swoich cudów. Twarda skała natomiast wydała oliwę, ponieważ jako zmartwychwstały i niezdolny do cierpienia Chrystus sprawił, że za tchnieniem Ducha Świętego, przez święte namaszczenie, jak oliwa, rozlewają się Jego dary.

Komu odpuścicie grzechy, są im odpuszczone, a którym zatrzymacie, tym są zatrzymane

        Rozważmy, jak funkcjonuje władza wiązania i rozwiązywania. Zawsze należy zbadać winę oraz skruchę, jaka po niej nastąpiła, aby sąd pasterza mógł rozgrzeszyć tych, których miłosierny Bóg nawiedził łaską głębokiego żalu. Trafnie opisuje to ewangeliczne wskrzeszenia Łazarza. Najpierw Pan wezwał zmarłego i tym samym przywrócił go do życia. Później uczniowie rozwiązali go, jak jest napisane: „I wyszedł zmarły, mając nogi i ręce powiązane opaskami (…). Rzekł do nich Jezus: Rozwiążcie go i pozwólcie mu odejść” (J 11. 44). Zatem uczniowie rozwiązują tego, który już ożył, którego Mistrz wskrzesił z martwych. Gdyby bowiem uczniowie rozwiązali zwłoki, niczego by nie osiągnęli. Dlatego ważne jest, aby rozwiązywać tych, których rozpoznajemy jako przywróconych do życia przez łaskę nawrócenia i żalu za grzechy, jaką otrzymujemy od naszego Stwórcy. To ożywienie można rozpoznać już w samym wyznaniu grzechów. Do Łazarza Jezus nie mówi: „Ożyj”, lecz: „Wyjdź”. Dopóki bowiem grzesznik ukrywa winę w swoim sumieniu, pozostaje ukryty w swoim wnętrzu. Ale zmarły człowiek wychodzi, kiedy jako grzesznik dobrowolnie wyznaje swoje grzechy. Zatem słowa „Łazarzu, wyjdź” możemy rozumieć jako: Dlaczego ukrywasz swoją winę w sumieniu? Wyjdź wreszcie przez spowiedź, który przez zaparcie się jesteś ukryty w sobie. Później uczniowie mają go rozwiązać, czyli pasterze Kościoła mają uwolnić od zasłużonej kary tego, który nie wstydził się wyznać popełnionych grzechów.

Błogosławieni, którzy nie widzieli a uwierzyli

        Te słowa odnoszą się szczególnie do nas. Ale tylko wtedy, kiedy naszej wierze towarzyszą właściwe uczynki. Bowiem ten wierzy prawdziwie, kto wprowadza w czyn to, w co wierzy. Dlatego św. Paweł mówi, że wiara bez uczynków jest martwa. Dlatego też Pan mówił do Hioba o odwiecznym wrogu ludzkości: „Oto, gdy rzeka wzbiera, nie płoszy się. Jest spokojny, choćby Jordan wpadł do jego paszczy” (Hi 40. 23). Co innego oznacza rzeka jak nie całą ludzkość, a Jordan wszystkich ochrzczonych? Od początku świata aż do przyjścia Odkupiciela tylko niewielu uniknęło niewoli diabła. Bardziej bolesne jest jednak to, jak diabeł jest pewny tego, że także Jordan wpadnie do jego paszczy. To właśnie ci chrześcijanie, których życie zaprzecza wyznawanej przez nich wierze.

        W te święto pamiętajmy szczególnie o tym, by mimo obchodzenia co roku Świąt Wielkanocnych nie zostać wykluczonym ze święta wiecznego. Dlatego uporządkujmy swoje życie i postępowanie. Bójmy się Tego, który ma przyjść, aby nie bać się Go, kiedy przyjdzie. Niech bojaźń przed Nim zachowa nasze życie od zła. Wierzcie mi bracia, że w Jego obecności będziemy w takim samym stopniu spokojni, w jakim teraz dbamy o to, by nie popaść w grzech. Rozważmy: gdyby ktoś miał jutro stanąć przed sądem ze swoim przeciwnikiem, czy spałby spokojnie. Czy nie rozważałby co ma powiedzieć, o co mogą go zapytać i jak odpowiedzieć? Zatem dlaczego bardziej boimy się stanąć przed sądem człowieka, który tak jak my jest tylko prochem, aniżeli tym, jak staniemy kiedyś przed Boskim Majestatem?

        Są oczywiście ludzie, którzy wątpią w zmartwychwstanie ciała. Widząc rozkładające się ciało, kości zamienione w proch, można sobie zadać pytanie, jak pył można przywrócić do życia? Odpowiem tak, że dla Boga nie jest trudniej odbudować coś, co już istniało, niż stworzenie tego, co nie istniało. Czy Ten, który stworzył wszechświat i całe stworzenie z niczego, miałby nie potrafić odrodzić człowieka z prochu? A spójrzmy na spowszedniałe nam cuda. Czy w małym ziarenku nie jest ukryta cała wielkość drzewa, które się z niego rozwinie? A gdzie w tym nasionku ukryta jest grubość drzewa, jego zapach, smak owoców, kształt liści, wszystkie procesy wzrostu, korzeń, owoce zawierające nasiona. Takie ziarenko przecież nie pachnie, nie ma smaku, ma inny kolor, nie ma kory. Wszystko to jest zatem jednocześnie ukryte w tym ziarenku. Czy nie wydaje się to być nieprawdopodobne? Spieszmy zatem do chwały zmartwychwstania, która została nam objawiona przez Chrystusa, który jest prawdą i życiem. Unikajmy zatem tego, co oddziela nas od Stwórcy, bo tym pełniej będziecie mogli oglądać Boga Wszechmogącego, im bardziej miłujecie pośrednika między Bogiem a ludzkością, Jezusa Chrystusa, który żyje i króluje z Ojcem w jedności Ducha Świętego, Boga przez wszystkie wieki wieków.