Czytania
Oz 6. 3 – 6; Rz 4. 18 – 25
Mt 9. 9 – 13
Kazania
Jan Chryzostom – Komentarz do Ewangelii św. Mateusza
Jan Chryzostom
Odchodząc stamtąd, ujrzał Jezus człowieka, siedzącego w domu celników, imieniem Mateusz i rzekł do niego: „Pójdź za Mną”
Po cudownym uzdrowieniu sparaliżowanego, Pan nie zatrzymał się tam na dłużej, by swoim widokiem nie wzbudzać jeszcze większej zazdrości wśród Żydów, ale dla ich dobra oddalił się, łagodząc tym samym ich gniew. My podobnie powinniśmy czynić; nie zatrzymujmy się u tych, którzy są do nas wrogo nastawieni. Ale dlaczego Jezus nie powołał Mateusza razem z Piotrem, Janem i pozostałymi pierwszymi powołanymi apostołami? Ponieważ powoływanie następowało dopiero wtedy, kiedy Pan wiedział, że rzeczywiście odpowiedzą na Jego wezwanie. Dlatego dopiero teraz Jezus powołuje Mateusza, bo gdyby to uczynił wcześniej, ten nie poszedłby za Jego głosem. Innego apostoła, Pawła, złowił do swojej sieci dopiero po swoim zmartwychwstaniu. Pan zna bowiem serca i myśli każdego. Wiedział zatem, kiedy każdy z nich będzie gotowy, by pójść za Nim. Mateusz potrzebował usłyszeć o dokonanych przez Jezusa cudach, potrzebował rozgłosu jakim cieszył się Jezus. Dopiero to skłoniło jego serce do pójścia za powołaniem Jezusa.
Godna podziwu jest również mądrość ewangelisty, który sam nie ukrywa swojej przeszłości, swojego imienia, choć inni ewangeliści ukrywają go pod imieniem Lewi (U Łukasza to Lewi, u Marka Lewi, syn Alfeusza). Dlaczego dodaje: „siedział w domu celników”? Aby pokazać moc tego, który powołał go nie wtedy, kiedy porzucił swoje złe rzemiosło, ale uratował go od zguby, gdy jeszcze czynnie praktykował swoją działalność. W podobny sposób Pan nawrócił św. Pawła, gdy ten jeszcze był pełen wściekłości i złości, jakby ziajał ogniem. O tym sam zaświadcza w liście do Galatów: „Słyszeliście przecież o moim postępowaniu, gdy jeszcze wyznawałem judaizm, jak gwałtownie zwalczałem wtedy Kościół Boży i usiłowałem go zniszczyć” (Ga 1. 13). Również rybaków Chrystus powołał w czasie ich pracy. Ich zajęcie nie miało bynajmniej złej sławy, ale były to zawody ludzi prostych i często niewykształconych. Zawód celnika był wykonywany przez ludzi aroganckich, zuchwałych i pazernych, którzy często osiągali zyski w sposób nieuczciwy (np. naliczali wyższe podatki), bezwzględnie dążyli do gromadzenia jak największych pieniędzy. Mimo to, Pan nie wahał się powołać kogoś takiego. Pan nie przyszedł tylko po to, by leczyć ciała, ale także, albo przede wszystkim, by usuwać choroby duszy. Tak też uczynił ze sparaliżowanym, najpierw odpuścił mu grzechy, potem uzdrowił ciało. Dopiero kiedy pokazał, że ma moc odpuszczania grzechów przyszedł do Mateusza, by nikt się nie zgorszył, widząc celnika przyjętego do grona uczniów. Skoro bowiem Jezus ma władzę odpuszczania wszystkich grzechów, nie dziwmy się, że z celnika uczynił apostoła. Jak już poznaliśmy moc powołującego, poznajmy teraz posłuszeństwo powołanego. Mateusz nie sprzeciwia się, nawet się nie waha, nie mówi: „czego ode mnie chcesz? chcesz mnie oszukać, powołując na ucznia kogoś takiego jak ja?”. Nie, posłuchał od razu. Jak apostołowie rybacy natychmiast porzucili swoje łodzie i sieci, tak Mateusz natychmiast porzucił swój urząd i poszedł za Panem. W ten sposób pokazał, że w sercu jest gotowy na wszystko; odrywając się od stanowiska i pieniędzy dowiódł, że został powołany w najwłaściwszym czasie.
Dlaczego ten ewangelista nie informuje nas dokładnie, jak odbyło się powołanie wszystkich apostołów, jedynie Piotra, Andrzeja, Jakuba i Jana? Bo ci wykonywali pracę ciężką a mało opłacalną, niedocenianą; zajmowali się tym, czym zazwyczaj zajmowali się ludzie prości, niskiego statusu społecznego. A jednocześnie nie było pracy bardziej haniebnej niż praca celnika. Całkowite przeciwieństwo. Widzimy przez to, że Jezus powołuje uczniów ze wszystkich warstw społecznych. To pokazuje, że musimy wierzyć apostołom i ewangelistom. Jeśli bowiem nie pomijają niczego, co powszechnie nie przynosiło chluby ani im, ani Mistrzowi, to dlaczego mielibyśmy im nie wierzyć, kiedy opisują dzieła cudowne i chwalebne? Tym bardziej, że często pomijają w swoich przekazach znaki i cuda, a skrupulatnie opisują swoje upadki i mękę i śmierć Chrystusa na krzyżu. Widać przez to, że całkowicie zależało im na prawdziwości przekazu i że niczego nie spisali z uwagi na jakieś osoby czy dla zyskania sławy i rozgłosu.
Zaraz po powołaniu Mateusza, Pan okazał mu wielki zaszczyt, zasiadając z nim do stołu. To napełniło go nadzieją przyszłego zbawienia, dodało odwagi i wytrwałości. Jezus dzielił stół nie tylko z samym Mateuszem, ale wraz z innymi uczniami, a także pozostałymi celnikami. To stało się powodem zarzutów faryzeuszy. Jezus odpowiada
Nie potrzebują lekarza zdrowi, lecz ci, co się źle mają
Faryzeusze zarzucali Jezusowi i Jego uczniom, że obcowali z celnikami; Pan mówi coś przeciwnego: odcinanie się od tych ludzi byłoby niegodne Jego samego i Jego miłości do ludzi, a uczynienie ich lepszymi nie zasługuje na naganę, lecz jest dziełem koniecznym i najbardziej godnym pochwały. Aby nie zostawiać wrażenia, że Jezus chorymi nazywa celników, dodaje:
Idźcie i starajcie się zrozumieć, co znaczy: miłosierdzia chcę, nie ofiary
Słowa te pochodzą z pierwszego czytania (Oz 6. 6). Jezus cytuje je, by pokazać faryzeuszom ich nieznajomość Pisma. Przemawia teraz ostrzejszym tonem, ale nie w gniewie, tylko nie chce wprowadzać celników w zakłopotanie. Mógłby powiedzieć faryzeuszom: umknęło wam, że odpuściłem grzechy sparaliżowanemu? Jak przywróciłem siły jego ciału? Ale nic o tym zdarzeniu nie wspomina. Najpierw odwołuje się do rozumu, podając przykład z codziennego życia, później do Pisma Świętego. Najpierw mówi: „Nie zdrowi potrzebują lekarza…”, subtelnie dając do zrozumienia, że to On sam jest tym lekarzem. Potem dodaje: „Idźcie i zrozumcie …”. Tak też nauczyli się postępować wobec Żydów i pogan apostołowie w swoim nauczaniu, najpierw za pomocą przykładu odwołują się do rozumu, potem przytaczają Pismo. Jednak do uczniów Jezus zwraca się inaczej, często odwołując się do dokonanych przez siebie cudów. Ale tutaj Pan uczy jeszcze inaczej. Wskazuje na słabość człowieka, bo uczeni w Piśmie nie znają Pisma, celnicy nie troszczą się o żadne cnoty; jedni jak i drudzy sądzą, że wszystkiemu zadośćuczyni złożenie ofiary. Jednak słowa „Idźcie i zrozumcie …” są przede wszystkim odpowiedzią Jezusa na rzekomy zarzut przekroczenia Prawa poprzez obcowanie z celnikami. Z przytoczonych przez Jezusa słowach widzimy, że ofiara jest zbędna, a miłosierdzie konieczne; jedno Pan zatwierdził, drugie odrzucił. Tym samym udowodnił, że troska o ludzkie dusze nigdy nie jest zakazana, lecz jest konieczna. Dalej czytamy
Nie przyszedłem powołać sprawiedliwych, ale grzeszników, aby czynili pokutę
W ten sposób Pan mówi niejako: „Jestem daleki od odrzucenia grzeszników, dlatego przyszedłem na świat właśnie ze względu na nich” (czyli wszystkich, z wyjątkiem Najświętszej Maryi Panny). Aby słuchający Go nie poczuli się urażeni określeniem „grzesznik”, nie zostawia ich z tym sformułowaniem, lecz zaraz dodaje „by czynili pokutę”. To znaczy: przyszedłem do grzeszników nie po to, by pozostali grzesznikami, lecz po to, by się nawrócili.