Czytania
Jr 20. 10 – 13; Rz 5. 12 – 15
Mt 10. 26 – 33
Kazania
Jan Chryzostom – Komentarz do Ewangelii św. Mateusza
Tomasz z Akwinu – Catena aurea
Chryzostom, Tomasz z Akwinu – Miks
Co mówię wam w ciemności, powtarzajcie w świetle dnia; a co wam zostało powiedziane na ucho, głoście na dachach
(C). Jednakże nie było ciemno, kiedy Pan wypowiadał te słowa; nie szeptał też swoich słów apostołom do ucha. Została tu użyta pewna analogia. Ponieważ przemawiał niemal wyłącznie do apostołów i to w niewielkim zakątku Palestyny, mówi „w ciemności” i „na ucho”; chce zestawić taki sposób prowadzenia rozmowy ze śmiałością, jaką mieli później otrzymać. Słowa te możemy zatem rozumieć jako: nie będziecie głosić Ewangelii w dwóch czy trzech miastach, ale całemu światu; będziecie przemierzać lądy i morza, krainy zamieszkałe i niezamieszkane; będziecie otwarcie i swobodnie przemawiać do książąt, filozofów i całych narodów. Stąd też słowa „na dachach” oraz „w biały dzień”, co znaczy bez żadnych zahamowań i z pełną swobodą. Ale dlaczego Pan nie powiedział po prostu „głoście na dachach” i „mówcie w biały dzień”; dlaczego dodaje „co wam mówię w ukryciu” i „co usłyszycie na ucho”? Bo chciał im przez to dodać pewności siebie, pokazać im jak są ważni. W innym miejscu mówi to samo słowami: „Kto we mnie wierzy, ten także będzie dokonywał dzieł, jakie ja czynię i większe od tych uczyni” (J 14. 12). Pokazuje przez to, że wszystkiego chce dokonać za ich pośrednictwem, więcej nawet niż to, czego dokonał bez nich. Jakby mówił: Pierwszego kroku dokonam sam, ale główną pracę zamierzam wykonać przez was. Czegoś takiego może dokonać jedynie ten, kto potrafi nie tylko wydawać rozkazy, ale także zna przyszłość. Chrystus głosi ją i udowadnia, czym pokazuje, że ma władzę nad wszystkim. Potrafi też wzbudzić wiarę i zaufanie do swoich słów. Bo kiedy zapowiada uczniom niebezpieczeństwa i cierpienie, jednocześnie uskrzydla ich dusze, daje im siły, dzięki którym wzniosą się ponad to.
Czyż nie sprzedaje się dwóch wróbli za asa? A przecież żaden z nich bez woli Ojca waszego nie spadnie na ziemię
(T). Sens tych słów jest następujący. Jeśli małe zwierzęta nie giną bez woli Bożej, i jeśli Opatrzność panuje wszędzie i wszystko co przemijające nie przemija bez woli Bożej, to wy, którzy jesteście wieczni, nie powinniście się obawiać, że żyjecie poza Bożą Opatrznością. W sensie duchowym, tym co się sprzedaje są ciało i dusza; a tym, za co się sprzedaje jest grzech. Ci więc, którzy sprzedają dwa wróble za grosza, sprzedają samych siebie za najmniejszy grzech; choć ludzie, jak wróble, zostały stworzone do latania na duchowych skrzydłach, aby wzbijać się do nieba, to niebiańskie bogactwa sprzedają za niewiele warte ziemskie przyjemności. Wolą Bożą jest, by każdy wznosił się coraz wyżej; jednak w świetle Bożego prawa ludzie raczej upadają. Bo jak w przypadku ludzi, którzy wznoszą się do nieba, staliby się jednym i powstałoby jedno ciało duchowe; tak w przypadku ludzi, którzy sprzedają się dla grzechu, ich dusze nabierają materii z ziemskiego brudu ich występków i z nich także powstaje jedna całość, która opada na ziemię. Ale kiedy Pan mówi: „U was nawet wszystkie włosy na głowie są policzone”, wskazuje na nieskończoną opatrzność Bożą wobec ludzkości i podkreśla, że przed Bogiem nic nie pozostaje ukryte. Nie musimy się zatem obawiać, że cokolwiek dzieje w naszym życiu, jest wynikiem przypadku. W tych słowach zawarta jest też wielka troska Boga o każdego człowieka, ale także wiedza Boga o każdym z nas (pewien mistyk „wszystkie włosy” interpretuje jako „wszystkie myśli”). Widzimy tu, że Bogu nie umknie ani najmniejszy dobry uczynek ani najmniejszy grzech. W innym sensie głowa może oznaczać Chrystusa, który jest głową Kościoła, a włosy to wszyscy święci, których liczba jest znana, a ich imiona zapisane są w Księdze Życia (Ap 21. 27). Dalej Jezus dodaje: „Nie bójcie się, jesteście lepsi niż wiele wróbli”. Teraz pełniejsze staje się znaczenie słów „nie bójcie się tych, którzy zabijają ciało”. Bo bez wiedzy Boga nie giną nawet najmniejsze zwierzęta, tym bardziej człowiek, który opiera się na godności apostolskiej.
Każdy więc, kto we Mnie (w środku) przyzna się do Mnie przed ludźmi, do tego przyznam się i Ja przed moim Ojcem, który jest w niebie
Lecz kto się Mnie zaprze przed ludźmi, tego wyprę się i Ja przed moim Ojcem, który jest w niebie
(C). Pan pragnie oddziaływać na swoich uczniów nie tylko poprzez obietnicę dobra, ale także przez coś przeciwnego. Zwróćmy tu uwagę na precyzyjność sformułowania pierwszego wersetu. Jezus nie mówi: „kto się przyzna do Mnie”, lecz kto się przyzna „we Mnie”. Chce w ten sposób pokazać, że ten, kto się do Niego przyznaje, czyni to nie z własnej mocy, lecz dzięki pomocy łaski z góry. Natomiast o tym, kto się Go wyprze, już nie mówi „we Mnie” lecz „Mnie”. Bo tylko ten wypiera się Pana, kto wzgardził łaską. Dlaczego Jezus nie zadawala się wewnętrzną wiarą, ale żąda także jej ustnego wyznawania? Ponieważ chce nas wykształcić w śmiałości, w większej miłości i oddaniu. Chce nas poprowadzić na wzniosłe wyżyny. Dlatego też zwraca się do wszystkich bez wyjątku. Potrzebuje nie tylko uczniów, chce ukształtować nie tylko ich, ale i uczniów swoich uczniów. Bo kto się tego nauczył, ten nie tylko będzie nauczał bez strachu, ale także z łatwością i odwagą zniesie wszelkie cierpienie. Zobaczmy, co na ten temat mówi apostoł Paweł: „Sercem przyjęta wiara prowadzi do usprawiedliwienia, a wyznawanie jej ustami – do zbawienia” (Rz 10. 10). Dlatego niech nikt nie sądzi, że może zostać zbawionym bez ustnego wyznawania wiary.
Widzisz teraz jak wszelkie dobro i zło uczynione w życiu na ziemi jest zachowywane po drugiej stronie. Skoro tak, to dlaczego chciałbyś otrzymać nagrodę już teraz? Jeśli czynisz coś dobrego i nie otrzymujesz za to nagrody, to nie trać ducha, czeka cię wiele większa nagroda we wieczności. Jeśli natomiast zrobisz coś złego i nie pokutujesz, nie daj się zwieść fałszywemu poczuciu bezpieczeństwa, bo nie spotkała cię kara; ta cię nie ominie, jeśli się nie nawrócisz i nie opamiętasz. Tak Pan przygotował swoich słuchaczy pod każdym względem; otworzył im niebo, ukazał im przyszły sąd, obiecał im wieńce zwycięzców i w ten sposób utorował drogę głoszeniu Ewangelii. Przygotowuje ich nawet na śmierć męczeńską, aby strach nie stał się przeszkodą w nawracaniu ludzkości. Lekceważmy więc śmierć, jeśli nawet miałaby być od nas zażądana przedwcześnie; przeniesiemy się bowiem do wiele lepszego życia. Ktoś powie, śmierć jest straszna, co ukazuje ciało ulegające rozkładowi. Ale właśnie z tego powodu powinniśmy się cieszyć; że śmierć zostaje zniszczona, śmiertelność ma swój kres; ale istota, która była w ciele, pozostaje żywa. Pamiętajmy, w dniu ostatecznym nastąpi zmartwychwstanie naszego ciała. Jak wyjaśniają doktorzy Kościoła, zmartwychwstałe ciało to będzie to samo ciało, jakie nosimy na ziemi, lecz pozbawione jakiejkolwiek skazy. Wszyscy będą w wieku 32 lub 33 lat, także osoby, które zmarły przed osiągnięciem tego wieku.