Czytania

Iz 25. 6 – 10;   Flp 4. 12 – 14

Mt 22. 1 – 14   

   Teksty źródłowe

Jan Chryzostom – Komentarz do Ewangelii św. Mateusza

Leon Wielki – Homilie do Ewangelii, Tom 2

 

Jan Chryzostom

        Dzisiejsza przypowieść może się wydawać podobna do tej z poprzedniej niedzieli, jednak mimo wiele wspólnych wątków, to istotnie różnią się od siebie. Tutaj także ukazana jest troska Pana o nawrócenie Żydów, bo do nich posłani zostali prorocy a później także apostołowie, którzy rozpoczęli nauczanie w Judei. Pokazana też została ich niewdzięczność, ale dostrzegamy tu też szerszy przekaz. Pan zapowiada bowiem odrzucenie Go przez Żydów oraz powołanie pogan. Następnie zachęca do doskonałego życia oraz wyjaśnia, jaką karę poniosą ludzie niedbali. W poprzedniej przypowieści Chrystus wzywa Żydów do nawrócenia przed swoim ukrzyżowaniem. Tutaj czyni to także po śmierci na krzyżu. Widzimy tu wielką dobroć i miłosierdzie Boga, o choć Żydzi zasłużyli na najsurowszą karę za zamordowanie Syna Człowieczego, to On mimo to dalej zaprasza ich na swoje wesele. Ale jak czytamy, ta okazana dobroć też nie skłoniła ich do nawrócenia. Czy może być większa niewdzięczność niż odmowa przyjścia na wesele, na które zostało się zaproszonym, co więcej, zignorowanie zaproszenia samego króla? Widać tu także zapowiedź zmartwychwstania Chrystusa, bo nawiązując do przypowieści z poprzedniej niedzieli, Pan zaprasza na wesele także po swojej śmierci. Jak czytamy, Żydzi otrzymali zaproszenie już wcześniej

Posłał swoje sługi, aby wezwali zaproszonych …

 wysłał ponownie inne sługi, mówiąc im: Powiedzcie zaproszonym

        Zaproszeni zostali przez wszystkich proroków, później przez Jana, wreszcie przez samego Syna, a po Jego śmierci na krzyżu także przez apostołów. W ten sposób, odmawiając przybycia na wesele Pana, Żydzi zaciągają na siebie winę po raz trzeci. Pierwszy raz, kiedy wymordowali proroków, drugi raz, kiedy zamordowali Syna, i trzeci raz, kiedy odmawiają przyjścia na wesele, choć zaprasza ich ten, którego zabili. Zwróćmy też uwagę, że we wcześniejszej przypowieści, Pan winnicy domaga się efektów pracy swoich pracowników; w tej pragnie jedynie, by przybyli na Jego ucztę. Ale nawet to nie skłoniło ich do nawrócenia. Co więcej, im większa cierpliwość i dobroć okazywana Żydom przez Pana, tym większa była ich niewdzięczność i zatwardziałość.

        Przyjrzyjmy się teraz podanym przyczynom ich nieobecności. Nie były one rzeczywistymi przeszkodami, lecz jedynie wymówkami wynikającymi z lekceważenia nauki Chrystusa. Dlaczego jedni wyżej stawiają ślub czy handel? Czy takie okoliczności mogą być usprawiedliwieniem? W żadnym razie. Kiedy chodzi o sprawy duchowe, to nie ma spraw ważniejszych. Wszelkie wymówki stanowią tylko okrycie dla obojętności. Najbardziej przerażające w tej przypowieści jednak nie jest nieobecność; o wiele bardziej to, że w swojej niegodziwości, po ukrzyżowaniu Chrystusa, Żydzi dalej prześladowali Jego posłańców, torturowali ich, a nawet zabijali. To postępowanie jest o wiele bardziej naganne, bo w pierwszej przypowieści posłańcy domagali się zbiorów, dlatego zostali zabici. W tej przychodzą, by zaprosić na wesele zabitego; jednak także ci zostają zamordowani („Pana zabili, Jezusa, oraz proroków, i nas prześladowali, i Bogu się nie podobają, i do wszystkich ludzi są wrogo nastawieni” (1 Tes 2. 15).

        Weźmy sobie do serca, jak wielką troską wykazuje się Bóg. Założył winnicę, wykonał wszystko co było konieczne, po zamordowaniu sług posyła kolejnych. Kiedy i ci zostają zabici posyła własnego syna; kiedy zabijają także Syna, zaprasza Jego morderców na wesele, ci mimo to odmawiają. Wtedy Bóg posyła kolejnych, choć wie, że także i ci będą prześladowani i zabijani. Dopiero wtedy, posyła zbrojnych, by wytracić morderców i spalić miasto. (Ta zapowiedź wypełniła się w roku 70, kiedy za czasów cesarza Wespezjana, dowodzący oblężeniem Jerozolimy, jego syn Tytus, zdobył miasto. Zostało ono całkowicie zniszczone, zburzona została Druga Świątynia, po której została tylko Ściana Płaczu).

Uczta wprawdzie gotowa, lecz zaproszeni nie byli jej godni

        Jak było już wspomniane, apostołowie głosili naukę najpierw Żydom, ale ci nie przestawali ich za to prześladować. Stąd mamy jeszcze wyjaśnienie tej przypowieści w Dziejach Apostolskich, mianowicie: „Należało głosić Słowo Boże najpierw wam. Skoro jednak odrzucacie je i sami uznajecie się za niegodnych życia wiecznego, zwracamy się do pogan” (Dz 13. 46).

Przyjacielu, jakże tu wszedłeś nie mając stroju weselnego

        Przez strój weselny rozumie się życie pełne dobrych uczynków. Powołanie jest dziełem łaski, ale zachowanie tego stroju w czystości zależy od gorliwości samych powołanych. Pamiętajmy, że wszelkie dobro, jakie Bóg okazał Żydom na przestrzeni wieków, my dostajemy od razu, bez żadnej zasługi z naszej strony. Dlatego Paweł pisze: „Poganie za okazane sobie miłosierdzie uwielbili Boga” (Rz 15. 9). To, co mieli otrzymać Żydzi, otrzymaliśmy my. Dlatego tak wielka kara grozi tym, którzy tego nie doceniają i lekceważą. Ci, którzy odmawiają przyjścia na wesele, okazują swoją ignorancję, to podobnie czynią ci, którzy umierają po godnym potępienia życiu, zaciągając tym samym na siebie karę. Bo odejść po prowadzeniu „brudnego” życia, to pojawienie się na uczcie weselnej w brudnych szatach. Zabiegajmy ciągle o czystą szatę naszej duszy. Czy mieszkając w złotych komnatach, chodzilibyśmy w łachmanach? Raczej nie, ale często tak postępujemy, kiedy ozdabiamy mieszkanie naszej duszy – nasze ciało, a samą duszę pozostawiamy owiniętą w brudne szmaty. Dlatego ubierajmy duszę w purpurę – ciału wystarczy najprostsza tkanina. Pomyślmy o tym, że jesteśmy zaproszeni na wesele u Boga, dlatego nasza dusza powinna być odziana w najlepsze, najbardziej okazałe szaty.

Leon Wielki – Homilia 38

Słudzy wyszli na drogi i sprowadzili wszystkich, jakich napotkali, złych i dobrych. Tak sala weselna zapełniła się zasiadającymi

        7. Spójrz, już przez same cechy tych na końcu zaproszonych gości wyraźnie widać, że królewskie wesele wskazuje na obecny Kościół, który wypełniony jest zarówno dobrymi jak i złymi. Jest to barwna mieszanka ze względu na różnorodność swoich dzieci. Kościół rodzi wszystkich do wiary, ale ze względu na grzech, nie może wszystkich doprowadzić do życia wiecznego w niebie, bo nie wszystkich żyjących w grzechu uda się skłonić do przemienienia swojego życia. Dopóki żyjemy tutaj, musimy z konieczności kroczyć drogą, na której spotykamy zarówno dobrych jak i złych. Dopiero kiedy dotrzemy do celu, zostaniemy rozdzieleni. Ale na ziemi Kościół przyjmuje wszystkich, bez rozróżnienia. Więc jeśli chcesz należeć do tych dobrych, to znoś tych złych ze spokojem. Kto bowiem nie znosi złych, ten swoją nietolerancją świadczy o sobie, że nie jest jeszcze dobrym. Nie byłoby dobrego Abla, gdyby nie został poddany próbie złośliwości Kaina. W tym Kościele nie może być dobrych bez złych, ani złych bez dobrych. Nie będzie dobrym ten, kto unika obcowania ze złymi. Dlatego Salomon, głosem Oblubieńca, mówi do świętego Kościoła: „Jak lilia wśród cierni, tak moja ukochana pośród córek” (PnP 2. 2). Zobaczmy umiłowani, że kiedy przeanalizujemy te i wiele innych, podobnych tekstów, to dojdziemy do wniosku, że ten, kogo nie wypróbowała niegodziwość złych, nie miał możliwości do stania się dobrym. Innymi słowy, żelazo naszej duszy nie osiągnie gładkości, jeśli nie zostanie oszlifowana pilnikiem obcej niegodziwości.

        9. Skoro już z łaski Pana weszliście do Sali weselnej, tj. do Kościoła świętego, uważajcie starannie, by nadchodzący król nie dopatrzył się niczego nagannego w szacie waszego ducha. Z wielkim lękiem serca musimy rozważyć słowa:

Ujrzał tam człowieka nie ubranego w szatę weselną

        Co wyraża ta szata weselna? Jeśli powiem, że to chrzest albo wiara, to kto bez chrztu czy wiary przyszedłby na tę ucztę. Tą szatą jest nic innego jak miłość. Słusznie, bowiem nasz Stwórca posiadał ją, kiedy przychodził na wesele, by połączyć Kościół ze sobą. Tylko dzięki miłości Bożej Jego Jednorodzony Syn zjednoczył serca swoich wybranych ze sobą. „Tak bowiem Bóg umiłował świat, że syna swego Jednorodzonego wydał za nas”. Ta miłość ubrała Go w Jego człowieczeństwo. Każdy, kto jest w Kościele i wierzy w Boga, przyszedł na ucztę weselną; kto nie zachował łaski miłości, zostanie z niej wyrzucony.

        Tak jak szata tkana jest na dwóch drążkach, tj. górnym i dolnym, tak miłość opiera się na dwóch przykazaniach: miłości do Boga oraz miłości do bliźniego. Dlatego trzeba wypełniać obydwa te przykazania, by na przyjęciu weselnym u Boga być odzianym w kompletną szatę.