Czytania

Iz 56. 1, 6 – 7;    Rz 11.  13 – 15, 29 – 32   

Mt 15. 21 – 28   

   Teksty źródłowe

Hans Urs von Balthasar – Światło Słowa

Jan Chryzostom – Komentarz do Ewangelii św. Mateusza

Hilary z Poitiers – Komentarz do Ewangelii św. Mateusza





Hans Urs von Balthasar – Rz 11

        Jeśli nawet dzisiaj, nie chce się dostrzec roli Izraela w Bożym planie zbawienia, nie zrozumie się uniwersalności tego planu. Paweł przedstawia go nam w drugim czytaniu, mimo to pozostaje on tajemniczy; jest ostatecznie planem Bożym. Wydawało się, że poganie mają powody do zazdrości o Izrael: na jakiej podstawie takie preferencyjne traktowanie? Jednak teraz, po tym jak Mesjasz został odrzucony przez Izrael, poganie zrozumieli, że Chrystus musiał umrzeć także za nich; bo Mesjasz nie mógł przyjść nadaremnie. Więc teraz to Żydzi powinni być zazdrośni. I właśnie ta zazdrość uświadamia im, że już nadeszło boskie zbawienie, a Paweł wierzy, że pozwoli to przynajmniej niektórym rozpoznać, że zbawienie rzeczywiście wyszło od odrzuconego przez nich Jezusa. Do tego dochodzi fakt, że przymierze, jakie Bóg zaoferował Izraelowi jest nieodwołalne. Jak w innym miejscu napisano: „Jeśli jesteśmy niewierni, On pozostaje wierny, bo nie może zaprzeć się samego siebie” (2 Tm 2. 13). Jeśli grzesznym poganom pozwolono doświadczyć miłosiernej miłości Boga w sposób niezasłużony, tak grzeszny Izrael, który w końcu dostrzeże, że jest grzeszny, a sprawiedliwość wynikająca z Prawa mu nie pomaga, również znajdzie miłosierdzie. Miłosierdzie jest słowem końcowym, jest – podobnie jak w Ewangelii – najgłębszą cechą Boga, którą my, grzesznicy, pojmujemy tylko wtedy, gdy poznamy, że nie zasługujemy na nią i że miłość Boga jest darem całkowicie bezinteresownym. Stąd też słowo końcowe dotyczące boskiego planu zbawienia w historii ludzkości to: „Bóg poddał wszystkich w niewolę nieposłuszeństwa” – Żydów, pogan i chrześcijan – „aby wszystkim okazać swe miłosierdzie”

Jan Chryzostom, Hilary z Poitiers

        Kananejczycy byli poganami, zamieszkiwali tereny, gdzie obecnie leży Judea. Na skutek wojen zostali wyniszczeni, rozproszeni po sąsiednich miejscowościach, nie posiadali już własnego kraju, nie stanowili liczącej się odrębnej społeczności; pozostała tylko nazwa. Część z nich popadła w niewolę i przyjęła religię narodu żydowskiego, dlatego możemy przypuszczać, że Kananejka z dzisiejszej Ewangelii właśnie do takich osób należała, do tzw. prozelitów. Jest ona uosobieniem tego ludu, ponieważ znała Pana na podstawie Prawa, nazywa Go synem Dawida. W Prawie bowiem mowa jest o rózdze z pnia Jessego i o synu Dawida, wiecznym królu. Zauważmy, że nie odważyła się ona przybyć na spotkanie z Jezusem do Jerozolimy, gdyż uważała się za niegodną. Niektórzy tłumaczą te okoliczności spotkania w ten sposób, że kiedy Chrystus opuścił ziemię żydowską, Kościół również odważył się wyjść ze swojego kraju, by się do Niego zbliżyć. Jest bowiem napisane: „Zapomnij o swoim narodzie i domu ojca swego” (Ps 45. 11). Chrystus opuścił swoją ojczyznę, a kobieta swoją, i dzięki temu doszło do ich spotkania. Jak czytamy, kobieta powiedziała: „ulituj się nade mną, Panie…”. Nie mówi: „ulituj się nad moją córką”, ponieważ ona sama nie odczuwa swojego cierpienia, ból nosi w sobie tylko matka Kananejka; dlatego też nie przyprowadziła ze sobą córki, mówi jedynie o stanie w jakim ta się znajduje.Jak widać, kobieta ta prosi nie dla siebie, ale dla swojej córki, która symbolizuje pogan, z których Kananejczycy się wywodzą. Ona sama nie potrzebuje uzdrowienia, bo jak wynika z czytania, wyznaje ona Chrystusa jako Pana, ale błaga o miłosierdzie i uzdrowienie dla swojego ludu, którego ten potrzebuje, bo znajduje się pod panowaniem nieczystych duchów. Pan jednak milczy, bo chce zachować pierwszeństwo zbawienia dla Izraela. Jego uczniowie okazują współczucie i łączą się w prośbach tej kobiety; Jezus zaś, zgodnie z ojcowską wolą odpowiada, że został posłany do zagubionych owiec Izraela. Czy to zniechęciło kobietę? Czy odeszła? Czy porzuciła swoje nadzieje? Przeciwnie, stała się jeszcze bardziej natarczywa. Kiedy zawiodło wstawiennictwo apostołów („woła za nami”), odważyła się podejść bliżej do Jezusa ze słowami: „Panie, dopomóż mi”. My sami postępujemy inaczej. Kiedy czegoś nie otrzymujemy od razu, zniechęcamy się, zamiast prosić z większym zapałem. Przez tę postawę staje się jasne, że Kananejka nosi w sobie pierwowzór Kościoła, skoro domagała się tego, co oferowano innym. Nie dlatego, że poganie mieliby być wyłączeni ze zbawienia, ale dlatego, że najpierw Pan przyszedł do swoich i do swojej własności. Dlatego też pierwszych owoców wiary oczekiwał właśnie od Żydów. Pozostali mieli osiągnąć zbawienie później, dzięki nauczaniu apostołów. Dlatego Jezus mówi: „Niedobrze jest wziąć chleb przeznaczony dla dzieci i rzucić psom”. Cześć, jaką Bóg zaoferował Izraelowi przy braku ich wdzięczności i wiary potęguje Jego oburzenie. Aby pokazać na wywyższenie Izraela, Jezus nazywa pogan psami. Teraz Pan udziela jej przynajmniej odpowiedzi, ale te słowa wprawiają ją w jeszcze większe zakłopotanie. Ale Kananejka, już sama zbawiona przez wiarę i poruszona wewnętrzną tajemniczą mądrością i wytrwałością odpowiedziała: „Tak Panie, lecz jednak jedzą szczenięta okruchy spadające ze stołów ich panów”. W ten sposób kobieta mądrze odpowiada Jezusowi, posługując się Jego porównaniem; bo przecież psy też mają właściciela, więc nie są dla Pana obcymi. Tymi słowami łagodzi też umniejszające porównanie do psów. Po wcześniejszym lekceważeniu, później odrzuceniu błagania Kananejki i jej upokorzeniu, tym słowom Pan nie potrafi się oprzeć, jak nie potrafił odmówić setnikowi z Kafarnaum; pokorna i ufna wiara w Jezusa zdobywa Jego serce, prośba zostaje spełniona. Jak bardzo przyczyniła się ona do uzdrowienia swojego dziecka wskazują słowa Jezusa. Nie powiedział On: „niech twoja córka wyzdrowieje”, lecz „wielka jest twoja wiara”. Powinniśmy z tego wywnioskować, jak wielką sprawą są pokora, która przyciąga łaskę Boga, oraz wytrwałość w modlitwie, która okazała się silniejsza nawet od wstawiennictwa apostołów. Choć ostatecznie ich prośby także zostały wysłuchane.