Czytania

Jr 20. 7 – 9;    Rz 12. 1 – 2  

Mt 16. 21 – 27   

   Teksty źródłowe

Jan Chryzostom – Komentarz do listu św. Pawła do Rzymian

 

Jan Chryzostom – Rz 12. 1 – 2

Proszę was zatem, bracia, przez miłosierdzie Boga, abyście złożyli swoje ciała na ofiarę żywą, świętą, miłą Bogu jako waszą rozumną służbę

        Dlaczego apostoł prosi, kiedy mówi o miłosierdziu Bożym? Bo chce przez to powiedzieć, że właśnie stamtąd – z miłosierdzia Bożego – pochodzi niezliczona ilość dobra, dlatego okazujcie mu poważanie i głęboki szacunek. Bo właśnie to miłosierdzie kieruje prośbę do was, abyście nie dopuścili, by znalazło się w was cokolwiek, co uczyniło by was tego miłosierdzia niegodnymi. W ten sposób apostoł ukazuje Boże miłosierdzie, przyczynę naszego zbawienia, jednocześnie jako naszego dobroczyńcę i orędownika. A o co ono prosi? „Abyście złożyli swoje ciała jako ofiarę żywą, świętą i miłą Bogu, co jest waszą rozumną służbą Bogu”. Po słowie „ofiarę” następuje od razu słowo „żywą”, by nikt nie pomyślał, że ta ofiara polega na zabijaniu ciała. W ten sposób wskazuje na różnicę pomiędzy tą ofiarą, a tą składaną przez Żydów. Nazywa ją świętą i miłą Bogu, rozsądną formą oddawania Mu czci. Ofiara żydowska była zaś ofiarą cielesną i nie była miła Bogu. W wielu miejscach widać, że Bóg odrzuca takie ofiary (np. Iz 1), a domaga się ofiary duchowej, także od tych, którzy złożyli Mu ofiarę cielesną, dlatego mówi: „Pieśnią chcę chwalić imię Boga i dziękczynieniem Go wysławiać. Milsze to Bogu niż młode cielę, któremu rosną rogi i kopyta” (Ps 69. 31 – 32). W innym miejscu wyraźnie odrzuca taką ofiarę: „Czy będę jadł mięso cielców albo pił krew kozłów?” I dalej dodaje: „Złóż Bogu ofiarę dziękczynną i zanieś swoje modlitwy Najwyższemu” (Ps 50. 13 – 14). Dlatego też apostoł Paweł napomina, by składać ciała jako ofiarę żywą. Ale można by zapytać, jak zatem ciało ma stać się taką ofiarą? Niech oko nie patrzy na nic grzesznego, a stanie się ofiarą; niech język nie wypowiada nic złego, a stanie się ofiarą; niech ręka nie czyni nic zakazanego, a stanie się ofiara całopalną. Tak, ale to jeszcze nie wystarczy, potrzebne są jeszcze dobre uczynki. Niech ręka daje jałmużnę, usta niech wypowiadają błogosławieństwa wobec przeciwników, a ucho niech zawsze jest gotowe do słuchania o sprawach Bożych. Ofiara bowiem nie może mieć w sobie nic nieczystego. Ofiara powinna być pierwociną wszystkiego. Niech więc pierwsze dzieła naszych rąk, ust i wszystkich członków zostaną złożone Bogu w ofierze. Taka ofiara jest miła Bogu, taka ofiara przynosi ofierze życie, podczas gdy ofiara Żydów przynosiła ofierze śmierć. Bo kiedy umartwiamy nasze członki, dochodzimy do życia. Nowa ofiara nie potrzebuje drewna i ognia; nasz ogień czerpie swą siłę życiową z samego siebie; nie trawi ofiary, lecz daje jej życie. Właśnie takiej ofiary już dawno domagał się Bóg: „Ofiarą dla Boga jest skruszone i pokorne serce” (Ps 51. 19).

        Zwróćmy uwagę, z jaką starannością apostoł dobiera słowa. Nie mówi: „ofiarujcie swoje ciała”, ale „złóżcie je”; jakby chciał powiedzieć: pozbądźcie się go, oddajcie je całkowicie komuś innemu. Wystaw je na walkę z diabłem. Jest tu jeszcze zawarty inny przekaz. Oddaj swoje ciało Królowi Wszechświata, Bogu, nie tylko na tę walkę, ale także po to, by nosiło ono w sobie tego Króla. Jeśli więc chciałbyś, aby twoje ciało stało się taką ofiarą, takim mieszkaniem Boga, oczyść je z każdej skazy, bo nawet najmniejsza sprawia, że nie nadaje się ono na ofiarę świętą i miłą Bogu. Bo jak dawniej ofiara całopalna, zwierzę, musiało być bez skazy, to z tym większą starannością musimy zadbać o czystość ofiary, jaką sami mamy się stać.  

        Czym jest „rozsądna służba” (w innym tłumaczeniu rozsądne oddawanie czci Bogu)? To służba w Duchu, życie na wzór Chrystusa. Musimy prowadzić życie podobne jak kapłani poświęceni służbie Bogu, podobnie jak oni składając Bogu ofiarę. Jaka to może być ofiara? Przynosząc Bogu wstrzemięźliwość, jałmużnę, łagodność, przebaczenie. Jeśli tak postępujesz, oddajesz rozsądną cześć Bogu, która nie ma w sobie nic cielesnego, ziemskiego ani zmysłowego. (Takiego ofiarowania, postanowienia można dokonać podczas każdej Mszy Świętej, w czasie Ofiarowania). Po tym, jak apostoł ogłosił, że każdy może stać się kapłanem dla własnego ciała, wyjaśnia, w jaki sposób to osiągnąć.

Nie upodabniajcie się do obrazu tego świata, lecz przemieniajcie się przez odnawianie umysłu

        Obraz (zarys) tego świata jest ziemski, marny, przemijający, nie ma w sobie nic wzniosłego, nic trwałego, nic słusznego, wszystko w nim jest wypaczone. Jeśli chcesz podążać prostą drogą, nie kieruj się obrazem obecnego życia. Nic w nim bowiem nie jest trwałe ani pewne. Dlatego apostoł używa wyrażenia „obraz” (w innym tłumaczeniu: cień, zarys, kontur), a w innym miejscu stwierdza on: „Kształt tego świata przemija” (1 Kor 7. 31); bo ten świat nie ma w sobie nic trwałego, nic stałego, lecz wszystko jest w nim jedynie chwilowe. Dlatego św. Paweł nazywa go „tym światem”, aby podkreślić jego przemijalność; słowem „obraz” chce nam ukazać jego nierealność. Niezależnie od tego, czy nazywasz coś bogactwem, sławą, pięknem, urodą, dostatkiem – w rzeczywistości wszystko to jest cieniem, pozorem, iluzją (np. w rzeczywistości kolory nie istnieją, są one tworzone przez mózg (przyp. aut.)). Dlatego apostoł napomina, aby nie kierować się widzialnym światem, ale zmieniać samego siebie „przez odnawianie myśli”. Ponownie stwierdza, że istota świata jest cieniem (pozorem), podczas gdy cnota jest czymś istotnym, substancjalnym, że posiada prawdziwe i rzeczywiste piękno; nie potrzebuje ona zewnętrznych kształtów, które pojawiają się i w tej samej chwili znikają. W istocie, wszystko to rozpływa się zanim jeszcze zdąży się w pełni ukazać. Zatem porzuć pozory, a wkrótce dotrzesz do tego, co egzystencjonalne. Nic nie stoi na słabszych nogach niż grzech, nic nie starzeje się tak łatwo jak to. Ponieważ jednak jesteśmy ludźmi i z tego powodu naturalnym jest, że codziennie popełniamy błędy, apostoł pociesza słuchacza mówiąc, że ma się codziennie odnawiać. Kiedy dom się starzeje, na bieżąco naprawiamy co konieczne, róbmy więc to samo ze sobą. Zgrzeszyłeś dzisiaj? Osłabiłeś duszę starością? Nie rozpaczaj, nie pozwól jej całkiem upaść, lecz odnawiaj ją przez zmianę nastawienia, przez łzy, przez spowiedź, poprzez spełnianie dobrych uczynków. Nigdy nie przestawaj tego robić! A jak możemy to zrobić?

Abyście rozważali i umieli rozpoznać, co jest wolą Bożą, co jest zbawcze, miłe Bogu i doskonałe

        Te dwie rzeczy, to co jest dla nas dobre oraz wola Boża, są jednym i tym samym. Co jest dla nas dobrem, jest też wolą Bożą, a to, czego pragnie Bóg, jest dla nas dobrem. Czym jest więc to, czego pragnie Bóg? Życia w ubóstwie, w pokorze, umiarkowaniu, w trudzie, nie w spokoju; a we wszystkich sprawach zgodnie z Jego przykazaniami. Jednak większość ludzi postrzega takie życie jako nieszczęśliwe, są bardzo dalecy od tego, by uznać takie życie za korzystne i zgodne z wolą Bożą. Dlatego nie będą skłonni do podejmowania wysiłku ze względu na cnoty. Jak mieliby to robić, skoro nawet nie wiedzą czym one są, co więcej, często nawet podziwiają występek. Dlatego konieczne jest, aby wyprostować nasze poglądy na temat moralności. Musimy uznawać cnoty jako coś dobrego, nawet jeśli ich jeszcze nie praktykujemy. Trzeba grzechy nazywać po imieniu, jeśli nawet nie potrafimy się od nich odwrócić. Musimy robić to po to, aby mieć niezafałszowany osąd na temat własnego postepowania. Dopiero wtedy będziemy mogli obrać właściwą drogę i przejść do działania. Taki właśnie jest sens napomnienia apostoła, byśmy się odnawiali poprzez odkrywanie, co jest wolą Bożą. Wymaga od nas ciągłego przeglądania się w rachunku sumienia, aby wiedzieć, czy mówimy „tak” dla krzyża, czy mówimy „tak” głoszeniu światu prawdy o Chrystusie.