Czytania
So 2. 3, 3. 12 – 13; 1 Kor 1. 26 – 31; Mt 5. 1 – 12
Kazania
Jan Chryzostom – Komentarz do Ewangelii św. Mateusza
Jan Chryzostom – Mt 5. 3 – 10
Błogosławieni ubodzy w duchu, albowiem do nich należy Królestwo Niebieskie
Aby stało się jasne, że słowa z kazania na górze wygłoszone przez Chrystusa odnoszą się w takim samym stopniu do ciebie jak i każdego, kto chce ich słuchać i je zrozumieć, to słuchaj teraz uważnie. Ta wspaniała mowa zaczyna się od słów „Błogosławieni ubodzy w duchu, albowiem do nich należy Królestwo Niebieskie”. Kim są ubodzy w duchu? To ci, którzy są pokorni i mają skruszone serca. Przez ducha należy rozumieć duszę i wolną wolę. Jest wielu pokornych i ubogich, ale nie z własnej woli, lecz są takimi w wyniku różnych okoliczności, niejako są zmuszeni do ubóstwa i uniżenia. Nie o takich ubogich mówi Pan. Tutaj Jezus chwali i błogosławi w pierwszej kolejności tych, którzy z własnej woli są pokorni i sami się uniżają. A dlaczego Pan nie mówi „pokorni” tylko „ubodzy”? Ponieważ znaczy to coś więcej. Ma na myśli tych, którzy przestrzegają przykazań Bożych w bojaźni Bożej. O nich Bóg mówił już przez Izajasza: „Ja patrzę na pokornych i miłujących pokój, którzy drżą na moje słowo” (Iz 66. 2).
Są też różne stopnie pokory. Naturalnie należy dążyć do osiągnięcia jak największego stopnia w tej cnocie, zatem także do wzbudzania wielkiego żalu za grzechy. Mówi o tym prorok w słowach: „Ofiarą dla Boga jest skruszone serce; skruszonym i pokornym sercem Bóg nie wzgardzi”. Tę samą postawę chwali i błogosławi teraz Chrystus. Bowiem największe nieszczęście, jakie spadło na ziemię pochodzi od pychy. To przez nią diabeł stał się diabłem. Także pierwszy człowiek, skłoniony przez diabła próżnymi obietnicami, stał się pyszny, przez co stał się śmiertelny. Ponieważ pycha jest największym z grzechów, a jednocześnie korzeniem i źródłem wszelkiego zła, Pan przygotował nam lekarstwo na tę chorobę i dał nam to pierwsze błogosławieństwo jako pewny fundament. Dopóki ten fundament stoi, możemy na nim budować wszystko inne; jeśli go zabraknie, wszystko się zawali i skończy tragicznie. Nawet jeśli modlisz się, pościsz, dajesz jałmużnę, żyjesz w czystości, spełniasz dobre uczynki, ale we wszystkim tym brakuje ci pokory, to całe te starania mogą pójść na marne. Tak jak pycha jest źródłem wszelkich grzechów, tak pokora jest źródłem wszelkiej mądrości. Dlatego Jezus zaczyna swoją naukę od pokory, bo chce wykorzenić pychę z dusz swoich słuchaczy. Chrystus zwraca się tymi słowami do każdego z nas, więc nic nie stoi nam na przeszkodzie, by stać się błogosławionym, musimy tylko zadbać o cnotę pokory (ubóstwa w duchu).
Błogosławieni cisi, albowiem oni posiądą ziemię
Jaką ziemię posiądą? Niektórzy myślą o ziemi duchowej, ale to nie jest właściwe. W Piśmie Świętym nigdzie nie znajdziemy czegoś takiego jak duchowa ziemia. Co zatem kryje się za tymi słowami? Pan obiecuje ziemską nagrodę, podobnie jak mamy obietnicę zawartą w IV Przykazaniu. Bóg chce nas zmotywować nie tylko przyszłymi nagrodami, ale także doczesnymi dobrodziejstwami, ze względu na wiernych, którzy bardziej cenią korzyści ziemskie niż niebiańskie. W tym zaleceniu też mamy pozorną sprzeczność, ponieważ Jezus łączy aspekty naturalne i nadprzyrodzone. Po ludzku wydaje się, że jeśli ktoś jest cichy i łagodny, to prędzej straci wszystko co posiada. Chrystus mówi jednak coś przeciwnego. Że akurat ci, co nie są zuchwali i aroganccy będą mieć ziemskie bogactwo, ci drudzy zaś często tracą odziedziczone majątki a także i duszę. To samo obiecuje już prorok w Starym Testamencie: „Pokorni posiądą ziemię” (Ps 37. 11). Chrystus przytacza słowa, które są już Jego sluchaczom znane. Jego nauka nie może bowiem wydawać się całkiem nowa, więc przeplata obietnice życia doczesnego z tymi w życiu wiecznym. U Mateusza czytamy: „Starajcie się najpierw o Królestwo Boże, a to wszystko będzie wam dodane” (Mt 6. 33).
Błogosławieni, którzy się smucą, albowiem oni będą pocieszeni
Tutaj Chrystus mówi coś odwrotnego do tego, co znany z życia. Jest bowiem dla nas czymś normalnym, że cieszymy się czyimś szczęściem (są też tacy co odczuwają zazdrość), a litujemy się nad tymi, którzy są smutni. Pan jednak szczęśliwymi (słowo błogosławiony znaczy szczęśliwy) nazywa tych drugich. A jednak wszyscy współczują tym, co się smucą. Ale Chrystus nie mówi tu o tych, którzy smucą się z jakiegokolwiek powodu, ale o tych, których smucą ich własne grzechy i opłakują je. Co więcej, jedynym powodem do smutku powinny być nasze grzechy. Tego uczy nas św. Paweł kiedy mówi: „Smutek tego świata przynosi śmierć; smutek, który jest z powodu Boga przynosi żal prowadzący do zbawienia, które nie zna smutku” (2 Kor 7. 10). Dlatego Pan nie mówi o strapionych, tylko o tych, którzy się smucą. W tym przykazaniu tkwi bowiem wielka mądrość. Bo tak jak osoby pogrążone w wielkim smutku, np. żałobie po stracie kogoś bliskiego, nie pożądają zaszczytów czy bogactwa, są nieczuli na obelgi, nie odczuwają zazdrości. Tak jak długo są pogrążeni w żałobie, będą nieczuli na inne cierpienia. To pokazuje, że do osoby szczerze żałującej za grzechy diabeł czy grzech nie mają dostępu, przez co zdobywa ona dla siebie niebo. Zauważmy, że w tym przykazaniu zawarta jest jeszcze inna obietnica, dotycząca życia doczesnego. Mianowicie, jeśli chcemy zostać pocieszeni, powinniśmy się smucić. Innymi słowy, jeśli chcemy być pocieszeni, żałujmy za swoje grzechy. Co więcej, jak uczy nasz Pan, powinniśmy żałować nie tylko za swoje grzechy, ale także za innych. Wielu świętych czyniło pokutę za cudze grzechy. Jak uczy apostoł: „Jeden drugiego brzemiona noście” (Ga 6. 2).
Błogosławieni, którzy łakną i pragną sprawiedliwości, albowiem oni będą nasyceni
Jakiej sprawiedliwości? Myśli tu o sprawiedliwości jako o jednej ze cnót, czy tylko w zakresie w jakim jest przeciwieństwem chciwości? Jezus w tym miejscu uczy też jak należy dawać jałmużnę. Mianowicie, nie z tego co ukradzione lub chciwością zdobyte mamy ofiarowywać. Dlatego błogosławi tym, którzy dążą do sprawiedliwości. Zwróćmy uwagę na nacisk, z jakim mówi to Chrystus. Nie mówi „błogosławieni, którzy trzymają się sprawiedliwości”, lecz ci, którzy jej łakną i pragną. Zatem nie powinniśmy tylko postępować sprawiedliwie, ale także gorliwie pragnąć sprawiedliwości. Zobaczmy, że chciwcy mają silniejsze pragnienie posiadania coraz większego bogactwa, niż ich pragnienie jedzenia i picia. Sprawiedliwość jest przeciwieństwem chciwości, ale powinniśmy do niej tak samo gorliwie dążyć. Dalej czytamy, że tacy zostaną nasyceni. Tu znowu jest mowa o doczesnej nagrodzie. Choć wielu sądzi, że akurat pogoń za bogactwem czyni człowieka majętnym, to znowu Pan stwierdza coś innego, że właśnie dzięki sprawiedliwości można to osiągnąć. Nie obawiaj się zatem, że popadniesz w ubóstwo na skutek prawego działania ani głodu z tego samego powodu. To raczej złodzieje i rabusie stracą wszystko co mają, podczas gdy ci, którzy miłują sprawiedliwość mogą się cieszyć tym co posiadają w pokoju.
Błogosławieni miłosierni, albowiem oni miłosierdzia dostąpią
Wydaje się, że Pan ma tu na uwadze zapewne tych, którzy okazują miłosierdzie jałmużną i pomocą materialną, jak i tych co spełniają uczynki miłosierdzia. Istnieje wiele sposobów okazywania miłosierdzia, bo szerokie jest to przykazanie. Jaka jest zatem za to nagroda? Miłosierdzie. Czy to znaczy, że okazane miłosierdzie i nagroda są równoważne, jakby nagroda była tylko rekompensatą? Przeciwnie. Boże miłosierdzie, to coś o wiele więcej niż dobry uczynek. Dzieje się tak dlatego, że ludzie miłosierni potrafią jedynie spełniać ludzkie uczynki miłosierdzia, a w zamian otrzymują boskie. A nie możemy przecież stawiać na równi zdolności Boga z ludzkimi, bo różnią się one tak bardzo jak różnią się dobro i zło.
Błogosławieni czystego serca, albowiem oni Boga oglądać będą
Tu jest znowu mowa o duchowej nagrodzie. Jako czystych Pan uważa tych, którzy praktykują cnoty i są bez grzechów na sumieniu, oraz tych, którzy żyją we wstrzemięźliwości. Do oglądania Boga nie potrzebujemy bowiem niczego więcej niż czystego serca. Dlatego św. Paweł mówi: „Dążcie do pokoju ze wszystkimi i do uświęcenia, bez którego nikt nie zobaczy Pana” (Hbr 12. 14). Wielu ludzi daje jałmużnę, nie kradnie, nie są chciwi, ale dopuszczają się nieczystości. Dlatego Chrystus dodaje to przykazanie, aby pokazać, że samo spełnianie tylko niektórych przykazań nie jest wystarczające.
Błogosławieni, którzy wprowadzają pokój, albowiem oni będą nazwani synami Bożymi
Tymi słowami Chrystus nie tylko zabrania niezgody i wzajemnej wrogości, ale wymaga czegoś więcej, mianowicie do pojednywania innych, którzy są skłóceni. Również za to jest obiecana nagroda. I to jaka, zostaną nazwani synami Bożymi. Takie bowiem było zadanie Jednorodzonego, zjednoczyć co podzielone i pojednanie tego, co się wzajemnie zwalczało. Ale byś nie myślał, że brak pokoju nie może przynieść dobra dodaje:
Błogosławieni, którzy cierpią prześladowania dla sprawiedliwości, albowiem do nich należy Królestwo Niebieskie
Dla sprawiedliwości znaczy z powodu życia w cnotach, przez co są oni lepsi i bardziej bogobojni. Z powodu stawania w obronie innych. Słowo „sprawiedliwość” może oznaczać wszystkie cnoty, bo jest ona ustanowiona i umocowana w pokoju. Przykazanie jest także zapowiedzią męczeństwa wielu chrześcijan, gdyż Chrystus nie mówi o tych, którzy będą prześladować, a jedynie na przyczynę prześladowań. Ostatnie, ósme przykazanie jest najtrudniejsze. Jest też dopełnieniem pierwszych siedmiu, które odpowiadają darom Ducha Świętego (wg. Tomasza z Akwinu), i podobnie jak pierwsze kończy się obietnicą Królestwa Bożego.
Dodaj komentarz